Osłabienie waluty wiąże się z obawami, że zapowiedziane na październik wybory prezydenckie wygra były przywódca związkowy Luiz Inacio Lula da Silva, który prowadzi w sondażach przedwyborczych. Polityk ten, reprezentujący Partię Pracy, może zrezygnować z programu antyinflacyjnego, realizowanego przez obecnego prezydenta Fernando Henrique Cardoso. Nie jest też wykluczone, że podejmie próbę renegocjacji zadłużenia zagranicznego oraz zwiększy wydatki publiczne. Niepokój nasiliło dodatkowo oświadczenie agencji Moody`s Investors Service, że może ona obniżyć rating brazylijskiego długu.

Deprecjacja reala niepokoi zwłaszcza czołowe firmy hiszpańskie, które zainwestowały w Brazylii ponad 25 mld euro. Ich obawy są tym większe, że niedawno straciły one 12 mld USD wskutek dewaluacji argentyńskiego peso.

Słaby real może pogorszyć wyniki finansowe potentata telekomunikacyjnego Telefonica, któremu rynek brazylijski przysparza czwartej części wszystkich zysków w porównaniu z 5% w Argentynie. Skutków deprecjacji reala obawia się także hiszpańska spółka energetyczna Iberdrola.

W trudnej sytuacji znalazł się też Banco Santander Central Hispano - właściciel Banco do Estado de Sao Paulo, piątego pod względem wielkości aktywów w Brazylii. Santander osiąga na tamtejszym rynku 30% zysków. Zależność ta sprawiła, że eksperci Fortis Bank zalecili inwestorom zamianę akcji największego banku hiszpańskiego na walory jego rywala - Banco Bilbao Vizcaya Argentaria, który kontroluje tylko 1% brazylijskiego rynku usług bankowych.