Po czwartkowej hossie rynek obligacji otworzył się w piątek przy niskich rentownościach. Od rana pojawił się popyt we wszystkich sektorach, co w rezultacie spowodowało dalsze przesunięcie, całej krzywej w dół. Nie był to jednak tak spektakularny spadek, jak w poprzednich dniach. Przy tak niskich poziomach część inwestorów uznała, że nadszedł czas realizować zyski, co rozpoczęło trwającą do końca dnia korektę.

Wzrosły rentowności benchmarków 2-, 5- i 10-letnich, jednak tak jak oczekiwaliśmy, nie były to znaczące zmiany. Przed większą wyprzedażą powstrzymywały inwestorów bardzo niskie oczekiwania inflacyjne, wywołane większym od prognoz spadkiem cen żywności w drugiej połowie maja. Rynkowe prognozy rocznej inflacji w maju zostały zredukowane do 1,8-2,1%, co powoduje, że część inwestorów oczekuje kolejnej redukcji stóp procentowych już na czerwcowym posiedzeniu RPP.

Rynek nie zareagował na wypowiedź członka RPP Janusza Krzyżewskiego, że Rada uwzględniła tak znaczny spadek majowej inflacji już w poprzednich decyzjach odnośnie do stóp procentowych. Brak reakcji wynika z faktu, że poprzednia wypowiedź J. Krzyżewskiego, który twierdził, że Rada nie obetnie stóp w maju, nie sprawdziła się. W piątek odbył się mecz Argentyna-Anglia, co spowodowało spadek obrotów po godzinie 13.00, gdyż inwestorzy londyńscy przerwali swoją aktywność na czas meczu.

W nadchodzącym tygodniu nie będzie wielu wydarzeń, np. publikacji danych makroekonomicznych, istotnych dla rynku obligacji. Uważamy, że piątkowa korekta nie była adekwatna do znacznego spadku rentowności w ostatnich dniach. Dlatego też oczekujemy, że w poniedziałek korekta może być kontynuowana. Jednak podobnie jak w piątek sądzimy, że ze względu na dobre oczekiwania inflacyjne ewentualna wyprzedaż nie będzie gwałtowna i głęboka.