Tak, ale trzeba pamiętać, że odpowiedzialność brokerów dotyczy wysokich kwot. Dlatego też taka ochrona jest niezbędnym buforem bezpieczeństwa gdyby doszło do naruszenia prawa, czy zaistnienia roszczenia. Takiego zabezpieczenia nie mają multiagenci. Oczywiście należy pamiętać, że instytucja multiagenta wykształciła się z jednego powodu - płytkości polskiego rynku ubezpieczeniowego. Zwłaszcza w małych aglomeracjach trudno się utrzymać ze sprzedaży produktów jednej firmy. Stąd próby, zresztą skuteczne, nawiązania współpracy z kilkoma zakładami ubezpieczeń. Tylko, że multiagenci podejmują się obecnie czegoś więcej, niż tylko sprzedaży produktów ubezpieczeniowych. Zajmują się de facto doradztwem finansowym. Bo jak ocenić działalność pośrednika, który ma w swojej ofercie produkty dziesięciu zakładów ubezpieczeń, spośród których stara się wybrać najbardziej odpowiadający potrzebom klienta?
Kierując się wysokością prowizji otrzymywanej od zakładu ubezpieczeń...
Oczywiście, że tak. Dlatego uznaliśmy, że po zastosowaniu pewnych okresów przejściowych, pozwalającym multiagentom na podniesienie kwalifikacji, ich działalność powinna być certyfikowana. Takie rozwiązanie pozwoli na lepszą ochronę klientów. Zdajemy sobie sprawę, że dotyczy to głównie agentów zajmujących się obsługą ludności, co odróżnia ich od brokerów, którzy koncentrują się na ubezpieczeniach majątkowych dla firm. Działalność agenta powinna podlegać ograniczeniom: nie może być on karany, nie może mieć zaległości podatkowych itd. Dzięki tym wymogom agent może dać podstawową rękojmię uczciwego prowadzenia swojej działalności.
Czy wprowadzenie tego rozwiązania nie wynika raczej z nieprawidłowości i patologii, jakie ujawniły się w wyniku działalności niektórych multiagentów?
Rzeczywiście pojawiają się skargi klientów, którzy sądzili, że mają do czynienia z osobą, posiadającą certyfikat brokera, wsparty bądź co bądź autorytetem nadzoru. W rzeczywistości okazywało się, że był to jedynie agent ubezpieczeniowy. Niejednokrotnie zdarza się, że firmy ubezpieczeniowe są przekonane, że jakiś pośrednik jest głównym reprezentantem ich interesów na danym terenie. Dopiero w wyniku przeprowadzanych kontroli wychodzi na jaw, że współpracuje on także z konkurencją. Mamy więc sytuację, w której zakład zgadza się wypłacać wysokie bonusy, a multZakłady ubezpieczeń twierdzą, że polski rynek jest zbyt młody, aby wprowadzać tak ostre regulacje. Poza tym, na pewno znajdą się sposoby, na obejście tych przepisów...
Przedstawiciele środowiska ubezpieczeniowego przyznają, że proponowana przez nas regulacja jest z punktu widzenia logiki systemu prawidłowa, jednak obawiają się, a ja obawy te także podzielam, że polski rynek ubezpieczeniowy jest zbyt płytki, by przeprowadzić takie rozwiązania do końca. Proszę jednak zauważyć, że swobodny przepływ usług finansowych będzie powodował, że będziemy musieli zapewnić rękojmię wysokiej jakości tych usług, bo inaczej polscy klienci będą obsługiwani np. poprzez internet przez firmy, które nie są w Polsce umiejscowione i nie płacą tutaj podatków. Uważam, że jest jeszcze czas, żeby spokojnie się nad tym rozwiązaniem zastanowić. Podam przykład z innej dziedziny - licencjonowania działalności kantorów. Wymogi, jakie ma w stosunku do właścicieli kantorów prezes Narodowego Banku Polskiego, ograniczają się do pewnego świadectwa uczciwości, jednak ich działalność, z mocy ustawy, może być poddawana kontroli i jest to rozwiązanie prokonsumenckie.