Inwestorzy czekają z niecierpliwością na posiedzenie Rady. Tym razem nie chodzi
jednak o Radę Polityki Pieniężnej, ale o Radę Gabinetową. Co prawda, nie może ona podjąć wiążących decyzji, ale ustalenia przyjęte na niej mogą wyraźnie wpłynąć na sytuację na rynkach finansowych.
W środę odbędzie się posiedzenie Rady Gabinetowej. Możliwe, że w trakcie spotkania zostanie wypracowane jakieś stanowisko. Jeszcze we wtorek rano mówiło się, że przed posiedzeniem prezydent A. Kwaśniewski ma rozmawiać z prezesem NBP Leszkiem Balcerowiczem. Po południu pojawiły się jednak wątpliwości, nie wiadomo więc, czy do spotkania dojdzie. Premier Miller powiedział, że rząd przedyskutuje z prezydentem kwestie związane ze zmianami w ustawie o NBP oraz reżimem kursowym. Jest jednak dość mało prawdopodobne, aby głowa państwa zdecydowała się na poparcie radykalnych projektów. To może bowiem oznaczać opóźnienie naszego wejścia do UE.
Wciąż wydaje się, że jedyną możliwością porozumienia jest zgoda NBP na dokonanie interwencji walutowych. Czy można jednak liczyć na taką zgodę? Jest to wątpliwe.
Wtorkowy rynek złotego był dość spokojny. W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,05 zł, za euro 3,83 zł, odpowiadało to 8,5% powyżej starego parytetu. Osłabienie wobec poniedziałkowego zamknięcia wynikało z tego, że inwestorzy znowu zaczęli wierzyć w możliwość interwencji na rynku. Szybko dotarliśmy jednak w okolice 4,035 zł i 3,81 zł, czyli 8,9%. Potem niewiele się już działo. Kończyliśmy na 4,035 i 3,806. Odchylenie wynosiło 8,95%.