LSE, która rywalizuje z Euronext i Deutsche Börse o europejski rynek akcji, w roku fiskalnym 2002 zanotowała aż trzykrotny wzrost zysku, korzystając z rosnących obrotów na rynku. "W historii LSE zawsze było tak, że członkowie zarządu wynagradzani są głównie na podstawie wyników spółki" - czytamy w rocznym raporcie londyńskiej giełdy. W tych okolicznościach wysokie wynagrodzenie Clary Furse, która funkcję dyrektora generalnego LSE pełni od lutego ub.r., nie powinno dziwić. Szefowa największej europejskiej giełdy pod względem kapitalizacji otrzymała wynagrodzenie w wysokości 795 tys. funtów, wliczając w to premię wynoszącą 475 tys. funtów i akcje warte ok. 14,5 tys. funtów. Ponadto otrzymała opcje na zakup w tym roku 3,4 tys. walorów LSE. Dla porównania, w roku fiskalnym 2001, szefowa LSE dostała za półroczną pracę w spółce 107 tys. funtów wynagrodzenia plus premię w wysokości 50 tys. funtów i 7,9 tys. akcji spółki.

Clara Furse może pochwalić się znacznie wyższą płacą niż prezes LSE Don Cruickshank. Otrzymał on łączne wynagrodzenie w wysokości 351 tys. funtów. W poprzednim roku obrachunkowym zarobił znacznie więcej, bo 683 tys. funtów, plus opcje na zakup 316,7 tys. akcji. Giełda tłumaczy wyraźny spadek zarobków Cruickshanka faktem, że od września 2000 r. do lutego 2001 r. pełnił on również funkcję dyrektora generalnego LSE, podczas gdy obecnie jego rola w spółce ogranicza się tylko do pełnienia funkcji nadzorczych.

Pod względem uposażenia szefowa LSE znacznie wygrywa z prezesami innych giełd europejskich. Na przykład kierujący Euronextem Jean-Francois Theodore w ub.r. zarobił wraz z premią ok. 600 tys. USD, czyli o połowę mniej niż Clara Furse.