Reklama

Bodajbyś inwestował w ciekawych czasach...

Jak komentator giełdowy powinien podsumować kolejny, czwarty tydzień spadków? Chyba tylko pocieszyć, że gdyby w drugiej połowie piątkowej sesji na rynku nie pojawili się kupujący - tygodniowe wyniki mogłyby być znacznie gorsze.

Publikacja: 18.06.2002 09:02

Opublikowane w ubiegłym tygodniu informacje o lepszym od spodziewanego wzroście zamówień na dobra trwałego użytku oraz o zaskakująco dużym spadku bezrobocia w maju - mogłyby w innych, mniej ciekawych czasach, stać się katalizatorem giełdowych zwyżek. Czasy mamy jednak interesujące - jeżeli spada napięcie w Kaszmirze, to przypominają o sobie islamscy terroryści, albo wychodzi na jaw kolejna afera finansowa, tym razem sprokurowana przez Dennisa Kozlowskiego, szefa Tyco. Czy należy się zatem dziwić, że nastroje konsumentów nabierają - zgodnie z raportem ekonomistów uniwersytetu stanu Michigan - coraz bardziej pesymistycznych akcentów? Przekłada się to na spadek poziomu zakupów detalicznych, a więc na słabnięcie 2/3 aktywności ekonomicznej rejestrowanej w Ameryce.

Kolejny, czwarty tydzień z rzędu najważniejsze wskaźniki giełdowe zakończyły na minusie. W przekroju całego tygodnia DJIA stracił 3,3% (-5,5% od początku roku). Nasdaq Composite spadł w ubiegłym tygodniu o 4,6% - i o 23% od początku roku - do wartości nie rejestrowanej od 3 października 2001 r. Natomiast S&P 500 stracił najmniej, "tylko" 1,9% - i znalazł się na poziomie niższym o ok. 19% od pierwszego, tegorocznego otwarcia.

- Za każdym razem, gdy pojawiają się nadzieje, że poprawiająca się koniunktura gospodarcza przełoży się na giełdowe wzrosty - dosięga nas kolejny kryzys. Najpierw była to afera Enronu, później Adelpia, a ostatnio Tyco. Jeśli dołożymy do tego niepewność co do planów terrorystów, konflikt bliskowschodni oraz napięcie między Indiami i Pakistanem nie należy się dziwić, że nikt nie ma ochoty inwestować na giełdzie - zauważył w rozmowie z Wall Street Journal John Forelli, analityk z Independence Investment.

W styczniu większość analityków uważała, że niemożliwe jest, by trzeci rok z rzędu giełda zakończyła na minusie. Po upływie pierwszych sześciu miesięcy - zwykle bardziej korzystnych dla giełdy w przekroju całego roku - raczej nikt nie formułuje już tego rodzaju opinii. Richard Bernstein, szef działu inwestycji na rynku amerykańskim Merrill Lyncha, który wyrasta na głównego niedźwiedzia Wall Street uważa, że spadki będą trwały, a odnalezienie przez rynek trwałego dna to wciąż sprawa raczej odległej przyszłości.

Natomiast inny zatwardziały pesymista - Thomas McManus z Banc of America - uważa, że rynek opada na atrakcyjne cenowo poziomy. Jego zdaniem, pogoda na kupowanie akcji może rozpocząć się już w połowie tego lata.

Reklama
Reklama

Analitycy z firmy inwestycyjnej Sanford C. Bernstein opublikowali w ubiegłym tygodniu raport, w którym stwierdzili, że po nienormalnej recesji - podczas której wprawdzie dramatycznie spadły wydatki inwestycyjne przedsiębiorstw, lecz indywidualni konsumenci nie tracą ochoty na kupowanie - raczej nie nastąpi ożywienie gospodarcze. Specjaliści Bernsteina uważają, że inwestorzy powinni przeczekać "ciekawe czasy" inwestując w kasyna, dobrze wybrane firmy reklamowe, niektórych producentów artykułów żywnościowych. Wierzą również w firmy zajmujące się przesyłem i obróbką danych, takie jak First Data - która jest właścicielem Western Union - oraz Automatic Data Processing.

Rozpoczynający się tydzień nie przyniesie nadzwyczaj ważnych raportów ekonomicznych. We wtorek zostaną opublikowane dane o rozpoczętych budowach nowych domów. W czwartek poznamy wartość tzw. indeksu wiodących wskaźników. Kwartalne zarobki raportują domy maklerskie, w tym Lehman Brothers we wtorek, Bear Stearns i Morgan Stanley w środę, Goldman Sachs oraz AG Edwards w czwartek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama