Reklama

Dodatkowe 70 mln zł obciążenia rocznie

Z Pawłem Smoleniem, członkiem zarządu i dyrektorem finansowym Elektrociepłowni Warszawskich, rozmawia Michał Nowacki

Publikacja: 18.06.2002 09:19

Czy oszacował Pan już skutki wprowadzenia podatku akcyzowego na energię elektryczną w Elektrociepłowniach Warszawskich?

Urząd Regulacji Energetyki nie zatwierdził jeszcze naszej taryfy. Obecnie trwają w tej sprawie negocjacje. Niemniej wszystko wskazuje na to, że elektrociepłownie zostaną obarczone akcyzą praktycznie w 100%, bez większych możliwości podzielenia się tym kosztem z zakładami energetycznymi i ostatecznymi odbiorcami. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, musimy liczyć się z dodatkowym obciążeniem rzędu 70 mln zł rocznie.

Ubiegły rok zamknęliście Państwo zyskiem netto na poziomie 33 mln zł. Czy w związku z akcyzą w tym roku należy spodziewać się straty?

Tego nie można jeszcze przesądzić. Będziemy szukali kolejnych oszczędności. W naszej sytuacji nie jest to jednak łatwe, bo przeprowadziliśmy już częściowo program restrukturyzacji. Mamy obecnie najniższą cenę energii elektrycznej spośród krajowych elektrociepłowni.

Dlaczego tylko elektrociepłownie mają w całości ponieść koszty akcyzy?

Reklama
Reklama

Regulator przede wszystkim nie chce dopuścić, by podrożała energia dla finalnych odbiorców. Mechanizm oddziaływania jej ceny na gospodarkę jest podobny do wpływu stóp procentowych. W przypadku elektrociepłowni uznano zapewne, że pozostaje im jeszcze produkcja ciepła. W naszej firmie jest ona źródłem około dwóch trzecich przychodów.

Akcyzę na energię elektryczną będzie można zatem powetować sobie wzrostem cen ciepła?

Jakiś wzrost cen ciepła na pewno nastąpi i naturalne jest, że elektrociepłownie będą starały się odzyskać w ten sposób przynajmniej część dodatkowego podatku. W EC Warszawskich nie będzie on jednak przewyższał inflacji. W coraz większym stopniu musimy liczyć się z konkurencją ze strony lokalnych, osiedlowych kotłowni bazujących na gazie ziemnym.

Problem akcyzy nie dotknie elektrowni i zakładów energetycznych?

Współpracujący z nami zakład energetyczny musi kupować także energię pochodzącą z kontraktów długoterminowych od Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz z rynku. W tych przypadkach z pewnością będzie partycypował w koszcie akcyzy. Myślę, że z kolei w łańcuszku, w którym występuje elektrownia, PSE i zakład będzie to rozłożone mniej więcej po równo.

W energetyce nie dbano dotychczas o poziom kosztów. Zdecydowane kroki podejmowali praktycznie dopiero zagraniczni inwestorzy sprywatyzowanych przedsiębiorstw. Może zatem paradoksalnie akcyza dobrze zrobi branży. Tym bardziej że mówi się o jej przejściowym charakterze?

Reklama
Reklama

Nie wierzę w krótkotrwały charakter akcyzy. Z raz wprowadzonego podatku, nawet jeżeli następuje to z tak dużymi oporami, fiskus bardzo niechętnie rezygnuje. Zgadzam się, że oszczędności są konieczne, ale można było ich wymagać znacznie wcześniej, stosując zupełnie inne metody. Niesprawiedliwość akcyzy polega na tym, że zdecydowanie najbardziej dotyka ona firmy, które przeprowadziły już dużym wysiłkiem restrukturyzację i mają niskie koszty produkcji. Zejście z ceny 100 zł za megawat do 80 zł jest praktycznie niemożliwe. Co innego, gdy koszt wyprodukowania megawata wynosi 200 zł.

Ci, którzy oszczędzali, teraz żałują?

W kosztowej formule kształtowania taryfy pokutowała często praktyka budowania wydatków pod przyszłą cenę. Stąd zapędzono się w niektórych przypadkach w ambitnych programach inwestycyjnych i modernizacyjnych. Firmy, które racjonalniej prowadziły taką politykę i dbały o koszty, mogą czuć się teraz pokrzywdzone. Podobnie jak zagraniczni inwestorzy, którym z dnia na dzień zmieniono tak istotne warunki funkcjonowania.

Jakie będzie miało to konsekwencje dla najbliższych prywatyzacji?

Z pewnością oferty zakupu polskich przedsiębiorstw energetycznych zostaną obniżone i Skarb Państwa może spodziewać się mniejszych wpływów, niż zakładano. Inwestorzy nie wiedzą jeszcze, jak dokładnie zostanie rozłożona akcyza. W obecnych wyliczeniach przyjmują jednak najbardziej pesymistyczny wariant. Myślę, że jeszcze istotniejszy jest współczynnik ryzyka zmian regulacji. Po bezpardonowym wprowadzeniu akcyzy można przecież spodziewać się teraz wszystkiego.

Branża poradzi sobie z akcyzą? Czy czarne scenariusze zapowiadające zmniejszenie produkcji, a nawet bankructwa i zachwianie bezpieczeństwem energetycznym kraju mogą się spełnić?

Reklama
Reklama

Najbardziej skrajne opinie można zazwyczaj odrzucić. Nie wykluczałbym jednak, że tam, gdzie to będzie deficytowe, ograniczy się produkcję energii elektrycznej. Można to uczynić z trzynastomiesięcznym uprzedzeniem.

Z drugiej strony, mówi się jednak o nadwyżkach zainstalowanej mocy w Polsce. Trudno to dokładne oszacować, ale na pewno w praktyce lepiej nie wypróbowywać, jak duży mamy margines bezpieczeństwa. Sam jestem jednak ciekaw, jak po tegorocznym, dramatycznym, sezonie taryfowym branża przystąpi do szukania oszczędności i komu to się uda.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama