Reklama

Ceny ropy trochę spadły

Publikacja: 19.06.2002 09:18

Ropa naftowa nieco wczoraj staniała, gdyż analitycy spodziewają się wzrostu zapasów benzyny w Stanach Zjednoczonych, co wskazywałoby, że nie ma jeszcze jakiegoś wyraźnego ożywienia popytu na tym rynku zużywającym najwięcej energii.

Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberga szacują dostawy paliwa samochodowego na poziomie 217 mln baryłek, a więc o 0,5% wyższym niż o tej porze przed rokiem. Amerykanie zwykle więcej jeżdżą w lecie samochodami, co zwiększa popyt na benzynę. - Nie widzę oznak ożywienia gospodarczego, a to uniemożliwia jakikolwiek dalszy wzrost cen ropy naftowej - powiedział William Buchanan, starszy handlowiec energią w Standard Bank.

Na londyńskiej International Petroleum Exchange cena ropy typu Brent w dostawach na sierpień spadła wczoraj o 31 centów, a więc 1,2%, do 24,93 USD za baryłkę. Ropa Brent, której cena jest wyznacznikiem dla dwóch trzecich światowego handlu tym surowcem, spadła w ciągu roku o 7,5%.

W Stanach Zjednoczonych ropa w dostawach na lipiec staniała wczoraj o 27 centów, czyli o 1%, do 25,82 USD za baryłkę w elektronicznym obrocie na nowojorskiej Mercantile Exchange.

Ceny ropy naftowej nie wzrosną "znacząco" w III kwartale, nawet jeśli OPEC utrzyma do października obecny poziom wydobycia, a to ze względu na brak wzrostu popytu - stwierdził w comiesięcznym raporcie Centre for Global Energy Studies. Obniżone prognozy wzrostu cen wynikają z tego, że USA mogą wolniej wychodzić z recesji, niż przewidywali niektórzy analitycy.

Reklama
Reklama

Po południu agencja Interfax poinformowała, że Rosja zwiększy w III kw. wydobycie o 8,9% w porównaniu z takim samym okresem ub.r.

Wczorajszy zamach bombowy w Izraelu nie spowodował wzrostu cen ropy, w przeciwieństwie do tego, co stało się przed dwoma miesiącami, ponieważ zdaniem analityków niewielka jest teraz groźba wprowadzenia embarga naftowego przeciwko Stanom Zjednoczonym lub Zachodowi.

Natomiast cena złota odczuła wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie po samobójczym zamachu w zatłoczonym izraelskim autobusie. Inwestorów szczególnie zaniepokoiła zapowiedź premiera Szarona "podjęcia walki z palestyńskim terroryzmem". Do niewielkiego wzrostu ceny złota przyczyniło się też umocnienie kursu euro wobec dolara.

Z drugiej jednak strony poniedziałkowe silne wzrosty kursów na amerykańskich i europejskich giełdach przywróciły wiarę inwestorów w rychłe ożywienie gospodarcze, a to nie sprzyja lokowaniu pieniędzy w bezpieczniejsze aktywa, do których zaliczane jest złoto. Po uwzględnieniu tych wszystkich za i przeciw cena złota na londyńskiej giełdzie ukształtowała się wczoraj na poziomie 318,6 USD za uncję.

Cena miedzi rano spadła do 1658,5 USD za tonę, ale na zamknięciu londyńskiej sesji wyniosła 1672 USD, a więc o 3 dolary więcej niż w poniedziałek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama