Ropa naftowa nieco wczoraj staniała, gdyż analitycy spodziewają się wzrostu zapasów benzyny w Stanach Zjednoczonych, co wskazywałoby, że nie ma jeszcze jakiegoś wyraźnego ożywienia popytu na tym rynku zużywającym najwięcej energii.
Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberga szacują dostawy paliwa samochodowego na poziomie 217 mln baryłek, a więc o 0,5% wyższym niż o tej porze przed rokiem. Amerykanie zwykle więcej jeżdżą w lecie samochodami, co zwiększa popyt na benzynę. - Nie widzę oznak ożywienia gospodarczego, a to uniemożliwia jakikolwiek dalszy wzrost cen ropy naftowej - powiedział William Buchanan, starszy handlowiec energią w Standard Bank.
Na londyńskiej International Petroleum Exchange cena ropy typu Brent w dostawach na sierpień spadła wczoraj o 31 centów, a więc 1,2%, do 24,93 USD za baryłkę. Ropa Brent, której cena jest wyznacznikiem dla dwóch trzecich światowego handlu tym surowcem, spadła w ciągu roku o 7,5%.
W Stanach Zjednoczonych ropa w dostawach na lipiec staniała wczoraj o 27 centów, czyli o 1%, do 25,82 USD za baryłkę w elektronicznym obrocie na nowojorskiej Mercantile Exchange.
Ceny ropy naftowej nie wzrosną "znacząco" w III kwartale, nawet jeśli OPEC utrzyma do października obecny poziom wydobycia, a to ze względu na brak wzrostu popytu - stwierdził w comiesięcznym raporcie Centre for Global Energy Studies. Obniżone prognozy wzrostu cen wynikają z tego, że USA mogą wolniej wychodzić z recesji, niż przewidywali niektórzy analitycy.