Reklama

Wielkie kredyty pod lupę, i to pilnie!

Publikacja: 19.06.2002 09:23

Afera Sto-czni Szczecińskiej musi boleć. Głównie dla-tego, że podważa wiarygodno-ść i zaufanie do systemu bankowego. Także moje, niestety. I dochodzę do wniosku, że być może przydałby się zrobiony ad hoc interwencyjny audyt największych kredytów w portfelach banków. Tak, byśmy za chwilę nie zostali zasypani stosem trupów, które wypadną z bankowych szaf. Zresztą to nie jedyne działanie interwencyjne, które trzeba chyba podjąć.

Banki były przez długi czas liderami naszego kulawego rynku kapitałowego. Zaszczyt to może średni, bo na bezrybiu i rak ryba, a jakość konkurencji - czyli innych branż obecnych na parkiecie - czasem wręcz żenująca. Tak czy siak, banki błyszczały i budziły zaufanie inwestorów. Zaangażowanie funduszy w ten sektor pozwalało na obronę indeksów, wbrew tendencjom na świecie. Po ostatnich notowaniach widać sporą determinację w bronieniu pozycji i wycen banków, by nie dopuścić do strat w portfelu. Ale ewentualne rozszerzenie zarazy i np. informacje o kłopotach z odzyskaniem nie tylko długów, ale zabezpieczeń dajmy na to hut czy producentów samochodów mogą przelać czarę goryczy. I nawet najwięksi twardziele nie byliby wtedy w stanie podtrzymać rynku.

Biorąc to wszystko pod uwagę, myślę, że zasadne jest rozważenie pilnych działań interwencyjnych, które mogłyby ograniczyć ryzyko erozji systemu bankowego.

l W przypadku dużych, także konsorcjalnych, kredytów udzielanych gigantom zalecić sporządzenie dwóch niezależnych audytów konkretnych, finansowanych projektów. Oznacza to, oczywiście, wzrost kosztów, ale byłoby sposobem na podreperowanie jednak nadszarpniętej wiarygodności sektora.

l Szczególnie istotną kwestią wydaje się analiza zabezpieczeń kredytowych - ostatnio zdecydowanie za dużo wokół tego szumu, przez co powstaje fatalne wrażenie, że kredyty udzielane były (a może są?) czasem "na gębę". A gęba owa wyceniana jest niejednokrotnie na dziesiątki i setki milionów złotych. Chyba za często bez powodu lub z przyczyn politycznych.

Reklama
Reklama

l Konieczne wydaje się sprawdzenie zasad tworzenia rezerw w bankach, tak by inwestorzy nie umierali ze strachu, iż za chwilę - ale ex post - dowiedzą się, że bank znowu okazał się zbyt wielkim optymistą.

l Sprawą pilną jest zapewnienie nadzoru nad sposobem przeprowadzania procedur upadłościowych i likwidacyjnych - to zawsze pożywka dla cwaniaków, którzy mogą starać się przejąć wyprzedawany majątek za bezcen, co może czynić upadłość opłacalną dla wybranych. Ze szkodą dla wierzycieli, w tym banków i ich akcjonariuszy.

Afera amerykańskiej firmy Enron, choć dramatyczna dla całego rynku, przyniosła oczyszczenie. Bo zaczęto głośno mówić to, o czym chciano zapomnieć. O machlojach, które prędzej czy później musiały uderzyć w rynek. Miejmy nadzieję, że podobny efekt przyniesie u nas blamaż Stoczni Szczecińskiej. Żeby jednak tak się stało, trzeba w trybie pilnym wyciągnąć wnioski z tej afery. Szczerze mówiąc, mam poważne wątpliwości, czy odpowiedzialne za to instytucje będą jednak tym faktycznie zainteresowane. Publiczny rachunek sumienia to bowiem dość przykre doświadczenie. Pozostaje więc uważać na bankowe szafy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama