Wtorkowa sesja przyniosła spadek WIG20 Futures o 6 pkt. Wolumen na wszystkich seriach sięgnął 10 334 sztuk. Początek sesji na rynku terminowym był przede wszystkim zdominowany wydarzeniami za oceanem, gdzie indeksy silnie wzrosły. Optymizmu starczyło zaledwie na pierwszą godzinę notowań. Spowodowane to było głównie słabą postawą rynku kasowego - WIG20 dotarł zaledwie do pierwszego oporu, czyli połowy czarnej świecy z 14 czerwca, i to przy bardzo niskim poziomie obrotów. Przez dalszą część sesji mieliśmy do czynienia z systematycznymi spadkami.

Po tak nieudanej dla byków sesji można brać pod uwagę dwa scenariusze. Bardziej prawdopodobny to pokonanie wsparcia (intraday) na poziomie 1317 punktów i test o wiele bardziej istotnej bariery, czyli 1295-1300 punktów. Z drugiej strony, w przypadku dobrej sytuacji na rynkach światowych, istnieje szansa kolejnej próby odbicia, ale w obu przypadkach test psychologicznej bariery 1300 punktów wydaje się nieunikniony. Oporami dla ewentualnego ruchu korekcyjnego są poziomy 1330 oraz 1340 punktów.

Niewątpliwie, po ostatnich miesiącach stabilizacji, można uznać, że ostatni ruch spadkowy, z którym mieliśmy do czynienia, był bardzo silny. W krótkoterminowej perspektywie mamy trend spadkowy i nie ma najmniejszych przesłanek do jego odwrócenia. Byki stoją jednak przed o wiele większym zagrożeniem. Jeżeli zostanie pokonany poziom 1300 punktów, co będzie jednoznaczne z wybiciem z kilkumiesięcznej konsolidacji, spadki sięgną co najmniej 1150 punktów.

MACD potwierdza spadkową tendencję, oddalając się od linii sygnału i pokonując poziom równowagi. RSI zbliża się co prawda do poziomu wyprzedania, ale na spadki zostało jeszcze dużo miejsca.