Reklama

Spółki przenoszą produkcję za granicę

Niemiecka spółka Epcos zwolni w tym roku tysiąc osób z fabryk w Niemczech, Francji i Austrii. Ten producent części elektronicznych będzie natomiast zwiększał zatrudnienie w Azji i we wschodniej Europie.

Publikacja: 21.06.2002 09:54

Firmy z Unii Europejskiej przenoszą produkcję za granicę, gdyż rosnące płace i restrykcyjne kodeksy pracy powodują wzrost kosztów. Trwające w ostatnich tygodniach strajki w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii dały tamtejszym przedsiębiorcom kolejny powód do szukania pracowników gdzie indziej. W rezultacie ożywienie gospodarcze nie zdołało zapobiec wzrostowi stopy bezrobocia w kwietniu do 8,3% (najwyższa od 19 miesięcy).

Pracownik niemieckiej fabryki kosztuje swojego pracodawcę prawie 10 razy tyle, ile kosztowałby go węgierski robotnik - obliczył koloński instytut analiz ekonomicznych IW. Koszty te będą rosły. Niemieccy budowlani domagają się właśnie podwyżki płac o 4,5%. Mimo trwającej już 7 lat zapaści w branży, zorganizowali strajk, pierwszy po II wojnie światowej.

Koszt godziny pracy włoskiego robotnika w fabryce wynosi średnio 15,63 euro, a więc ponad 5 razy więcej niż w Czechach. Toteż spółka Marzotto, do której należy Hugo Boss, otworzyła w ub.r. fabryki włókiennicze w Brnie i w Kownie na Litwie. Tam praca jest tańsza. Spółka zamierza przenieść za granicę 35% produkcji tekstyliów.

Epcos z siedzibą w Monachium chce w tym roku zatrudnić 1400 osób za granicą. Przyjęła bowiem porozumienie płacowe wynegocjowane między pracodawcami a związkiem zawodowym metalowców, który swe żądania wzmocnił strajkiem. Od czerwca płace 3,6 mln metalowców wzrosły o 4%, a więc trzy razy więcej, niż wynosi najnowsza stopa inflacji.

Jednocześnie wydajność jednego pracownika w europejskim przemyśle stanowi zaledwie dwie trzecie tego wskaźnika w Stanach Zjednoczonych i jest to największa różnica od lat 60. Wzrost wydajności w drugiej połowie lat 90. spadł w Europie do 1,2% rocznie, podczas gdy w USA zwiększył się do 1,9%.

Reklama
Reklama

Druga pod względem wielkości niemiecka firma budowlana Bilfinger Berger zwolniła w I kwartale 7% krajowej załogi i prawie o tyle samo zwiększyła zatrudnienie za granicą, między innymi na Tajwanie i w Nigerii.

W Niemczech nie tylko jest najwyższa na świecie stawka godzinowa - 25,81 euro w przemyśle - ale również bardzo wysokie pozapłacowe koszty pracy. Składki na fundusz emerytalny i ubezpieczenie od bezrobocia sięgają tam 81% tego, co pracownik dostaje na rękę, a w Stanach Zjednoczonych 40%.

Z danych OECD wynika też, że europejscy pracodawcy ponoszą coraz większe straty w wyniku strajków i innych przerw spowodowanych sporami o zarobki. We Francji liczba dni roboczych straconych w ten sposób wyniosła 346 tysięcy w 1998 r., a w 2000 r. już 808 tysięcy.

Strajki nie ustają. W Niemczech podwyżki płac o 6,5% domagają się w ten sposób pracownicy towarzystw ubezpieczeniowych, banków i firm handlowych. W Hiszpanii przywódcy związkowi wezwali do jednodniowego strajku generalnego w proteście przeciwko planom premiera Aznara zmniejszenia zasiłków dla bezrobotnych. Hiszpania ma najwyższą - 11,5% - stopę bezrobocia w Unii Europejskiej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama