Ochrona antywirusowa sieci korporacyjnych jest dziś na coraz wyższym poziomie. Hakerzy i twórcy robaków internetowych poszukują dziś nowych możliwości rozprzestrzeniania swoich produktów. Celem ich ataków staje się oprogramowania służące do komunikacji w czasie rzeczywistym tzw. instant messaging
O tym, że programy służące do komunikacji w czasie rzeczywistym nie należą do najbezpieczniejszych aplikacji, wiadomo od dawna. Luki w ochronie przed włamaniami wykryto między innymi w słynnych programach ICQ czy AOL Instant Messenger. Dotychczas pojawiły się np. Aplore, rozprzestrzeniający się przez AOL IM, Goner wykorzystujący ICQ czy CoolNow i Chokre rozprzestrzeniające się w MSN Messenger. Dziury w zabezpieczeniach ułatwiają hakerom włamywanie się do firmowych sieci komputerowych i przechwytywanie komunikatorów. Dlatego coraz częściej wprowadzane są specjalne mechanizmy, dzięki którym używanie komunikatów staje się niemożliwe. Zgodnie z badaniami Osterman Research, 23% firm blokuje ich działanie w swoich sieciach. W wielu przedsiębiorstwach informatycy otrzymali polecenie przeglądania komputerów użytkowników, by sprawdzić, czy nie zostały na nich zainstalowane aplikacje do prowadzenia pogawędek on-line. Same programy stają się również coraz bardziej zaawansowane i potrafią już radzić sobie z zabezpieczeniami sieci typu firewall, np. wykorzystując porty przeznaczone do innego rodzaju transmisji. Np. Yahoo Messenger, zaprojektowany tak, by omijać wszelkie blokady, automatycznie wykrywa wolne porty, również te, które są zazwyczaj wykorzystywane do istotnych transmisji, np. telnet. Niewiele firm decyduje się na zablokowanie wszystkich portów, choć coraz popularniejsze jest zezwalanie pracownikom jedynie na używanie poczty elektronicznej.
Instant messaging jest jednak dużą pokusą dla przedsiębiorstw, ze względu na niskie koszty komunikacji z partnerami czy oddziałami firmy. Co jednak zrobić, by wykorzystać potencjał IM, a jednocześnie nie narażać firmy na niebezpieczeństwo? Droższym, ale pewniejszym rozwiązaniem może być skorzystanie z oferty komunikatorów przeznaczonych wyłącznie na rynek korporacyjny. Taką ofertę ma np. Communicator Inc. Wśród jej pierwszych klientów znalazło się osiem największych światowych instytucji finansowych. Communicator Inc. proponuje rozwiązanie, które - zdaniem przedstawicieli firmy - oferuje pełną elastyczność i bezpieczeństwo. Instytucje finansowe mają wykorzystywać specjalnie stworzoną platformę Hub IM do komunikacji wewnętrznej oraz z klientami i kontrahentami. Wśród klientów Communicatora znalazły się m.in. Credit Suisse First Boston, Goldman Sachs i Salomon Smith Barney. Zdaniem autorów oprogramowania, wkrótce będzie ono wykorzystywane również w firmach spoza branży finansowej, m.in. w sektorze energetycznym, chemicznych i petrochemicznym.
Według firmy badawczej Gartner, instant messaging może stać się najważniejszym narzędziem komunikacji już w roku 2004. Za dwa lata komunikatory będą obsługiwać 60% kontaktów nawiązywanych on-line, a liczba użytkowników systemów instant messaging sięgnie 180 milionów. IDC szacuje z kolei, że w 2004 r. za pośrednictwem komunikatorów zostanie wysłanych 2 biliony wiadomości.
Według Gartnera, instant messaging może ograniczyć wewnętrzną korespondencję e-mailową w firmach od 30 do 40%, a komunikację głosową o 10 do 15%. Oznacza to znaczną redukcję kosztów działalności i trudno spodziewać się, by przedsiębiorstwa ignorowały taki potencjał. Problemy związane z potencjalnymi niebezpieczeństwami dla sieci korporacyjnych zostaną na pewno dość mocno ograniczone w momencie pojawienia się aplikacji pisanych specjalnie pod kątem wykorzystywania ich w biurach, wykorzystujących bezpieczne, szyfrowane protokoły transmisji. Zdaniem analityków na prawdziwy rozkwit tego rynku będziemy jeszcze musieli poczekać kilka lat.