Podpierając się wykresami indeksów WIG i MIDWIG, uważam, że kluczowe znaczenie ma majowy dołek, znajdujący się na 1288 pkt. W analizie technicznej to najprostszy sygnał sprzedaży - kiedy ceny znajdują się w trendzie zniżkującym i po wzrostowej korekcie spadają poniżej minimum, z którego korektę tę zaczynały. Jednak w ostatnich miesiącach ta technika nie sprawdza się zbyt dobrze. Zaczęła się już psuć w lecie zeszłego roku, kiedy spadki WIG20 do rekordowo niskich poziomów pod koniec lipca i na początku sierpnia dawały początek wzrostom. Zupełnie źle funkcjonuje także od stycznia tego roku, kiedy indeks, po osiągnięciu 1464 pkt., rozpoczął trend spadkowy. I w kwietniu, i w maju przekroczenie poziomu ostatnich dołków owocowało mobilizacją popytu. Czy i tym razem będzie tak samo, gdyby majowe minimum nie zdołało się obronić? Niewykluczone.
Tyle tylko że wtedy (w kwietniu i maju) za trendem wzrostowym murem stały banki. To znaczy może szczególnie w maju ich notowania już nie rosły, ale zarówno Pekao, BPH PBK, jak i BZ WBK znajdowały się bardzo blisko rekordowo wysokich kursów. Po zamieszaniu ze Stocznią Szczecińską ta sytuacja uległa zmianie. Trendy krótkoterminowe zmieniły się na spadkowe, na wykresach kursów wszystkich tych firm. W przypadku BPH PBK i BZ WBK zanosi się na coś większego niż tylko drugorzędną zniżkę. Wykres kursu Pekao wciąż utrzymuje się w średnioterminowym trendzie bocznym.
WIG i MIDWIG
Na wykresie WIG, obejmującym szersze grono spółek niż WIG20, trend boczny jest wyraźniej zaznaczony. Nie ma w czasie jego trwania tylu fałszywych wybić w dół, które sprawiają, iż z trendu robi się bliżej nieokreślona figura na pograniczu spadku i konsolidacji. Tutaj granica, na której przełamanie byki nie powinny pozwolić, to 14 890 pkt. (wykres tygodniowy). Jego przełamanie będzie równoznaczne z ukształtowaniem podwójnego szczytu, formacji typowej dla końca wzrostów. Na tym wykresie widać klasyczny objaw słabości byków - po spadku kurs usiłuje bez powodzenia powrócić do trendu wzrostowego. Zamiast przełamania poziomu ostatniego szczytu i nowych rekordów mamy ukształtowany niżej od poprzedniego wierzchołek.
Bez względu na wysokość, pięciomiesięczna figura kończąca korektę bessy to wystarczający powód, by prognozować spadek indeksu do wrześniowego dołka, znajdującego się na 11 654 pkt.
Wątpliwości co do znaczenia majowego dołka dla dalszego rozwoju koniunktury nie pozostawia MIDWIG. Niemal dokładnie z poziomu 1 tys. pkt. indeks rozpoczął 8 maja wzrost, będący korektą zapoczątkowanego w końcu stycznia trendu spadkowego. Korektą, ponieważ zwyżka zniosła niemal dokładnie 62-proc. poprzedzającego ją ruchu, po czym została zakończona. Po prawie trzech tygodniach spadków indeks średnich spółek powrócił do 1 tys. pkt. - przekroczenie w dół tej wartości będzie potwierdzeniem niekorzystnej dla posiadaczy akcji interpretacji wykresu.Zasięg korekty