Ceny ropy naftowej - w piątek zmieniły się nieznacznie. Nieco spadły jednak dopiero
po południu. Rano trochę wzrosły, a jedyną tego przyczyną było wciąż zwiększające się napięcie na Bliskim Wschodzie, skąd pochodzi jedna trzecia światowych dostaw tego surowca. Oznaki spowolnienia gospodarczego w Unii Europejskiej oddziałują bowiem niekorzystnie na ceny ropy.
Armia izraelska znowu wkroczyła na palestyńskie terytoria po ataku na jedno z żydowskich osiedli na terenach i po wcześniejszym samobójczym zamachu w Jerozolimie. W minionych trzech dniach w zamachach zostało zabitych 31 Izraelczyków.
Każdy wzrost napięcia w tym regionie i rozszerzanie akcji militarnych zwiększa ryzyko wprowadzenia embarga na dostawy ropy naftowej. A to powoduje, że na rynku rosną obawy o bezpieczeństwo i płynność dostaw. W takiej atmosferze ceny ropy rosną.
Z drugiej strony jednak w piątek poinformowano o spadku wydatków konsumpcyjnych we Francji, i to największym od 1999 r., a także o zmniejszeniu zaufania włoskich przedsiębiorców po raz pierwszy od pięciu miesięcy. Oznacza to, że europejska gospodarka może w II kwartale nie odnotować wzrostu. W pierwszych trzech miesiącach tego roku jej PKB zwiększył się jedynie o 0,2%, a od tego czasu rośnie bezrobocie, mnożą się strajki, ożywienie gospodarcze w USA jest chyba wolniejsze, niż zakładano. To może jeszcze bardziej zmniejszyć popyt konsumentów i zmusić spółki do ograniczania produkcji.