Notowania na kończącej ten tydzień sesji sprzyjały posiadaczom długich pozycji oraz akcjom większości spółek. Wzrosty trwały niemal przez całą sesję, mimo że jej początek jeszcze tego nie sygnalizował.
Po dobrej końcówce w czwartek można było odnieść wrażenie, że byki starają się podnieść ceny. Wyhamowanie tendencji spadkowej dało nadzieję na próbę odreagowania w piątek. Kontrakty zaczęły sesję od lekkiego spadku. Przyczyną były słabe notowania w USA. Po słabej pierwszej godzinie byki złapały drugi oddech. Ceny serii wrześniowej zatrzymały spadek tuż nad minimum z czwartku. Potem było już tylko lepiej. Kursy wprawdzie rosły z dużymi oporami, ale korekty nie były zbyt głębokie. W końcówce przyspieszył indeks, co pozwoliło na zamknięcie na poziomie maksimum sesji.
Takie zakończenie rokuje dobrze na początek sesji poniedziałkowej. Gracze nastawieni na wzrosty nie mają jednak zbyt wielkich szans na wywindowanie cen na dużo wyższe poziomy. Poważnym oporem jest bowiem luka bessy z 19 czerwca. Zaczyna się ona już na 1308 pkt. i ma wysokość 10 pkt. Nie sądzę by miało dojść do jej zamknięcia. O tym, jak trudna będzie to dla byków przeprawa, świadczy także fakt, że na poziomie wspomnianej luki przebiega średnia krocząca. Już wielokrotnie potwierdzała ona swoją przydatność, jako narzędzie wspomagające określenie zakresu wahań cen. Zarówno wzrost wczorajszy, jak i ten, który być może będzie miał miejsce w poniedziałek, nie powinien zaprzątać głowy inwestorom średnioterminowym. Dla nich sygnałem, który mógłby skłonić do zamknięcia krótkich pozycji byłoby wyjście cen nad poziom 1345 pkt. Wczorajszy wzrost mógł zainteresować jedynie graczy o bardzo krótkim horyzoncie inwestycyjnym i day-traderów. W średnim terminie mamy nadal trend spadkowy.