Obecnie długi Lecha Poznań przekraczają 12 mln zł. Klub proponuje ich redukcję o 40% i spłatę reszty w ciągu czterech lat po rocznej karencji. - Myślę, że szanse na przyjęcie układu są duże. A to jest najważniejszy krok w stronę ewentualnego debiutu giełdowego - mówi nam prezes Majchrzak. Kolejnym ważnym wydarzeniem ma być wejście do sportowej spółki akcyjnej Miasta Poznań. Sesja rady miasta, która o tym zdecyduje, odbędzie się 9 lipca. Do tego czasu powinna także wyjaśnić się sprawa dzierżawy gruntów wokół stadionu, które miasto ma wnieść do spółki aportem.

W przypadku przyjęcia układu i pozyskania miasta jako udziałowca, Lech przeprowadzi dwie emisje akcji. Pierwsza ma być niepubliczna. - Chcemy ją skierować do firm, których właścicielem jest miasto, a także naszych sponsorów, jak Kompania Piwowarska, Energopol 7, BZ WBK i inni - tłumaczy prezes Majchrzak. Przypomnijmy, że BZ WBK jest doradcą finansowym klubu, który opracowuje plan uzdrowienia finansów. - Prace cały czas trwają, lecz stworzenie konkretnego biznesplanu i wyceny klubu zależy od przyjęcia układu. Zwłaszcza że jest jeszcze wiele innych zmiennych, jak reorganizacja pierwszej ligi piłkarskiej, transfery Lecha przed nowym sezonem czy plany rozbudowy stadionu - mówi Marcin Pędziński, dyrektor departamentu inwestycji kapitałowych w BZ WBK.

Druga emisja ma już mieć charakter publiczny. Prezes Majchrzak zapowiada, że akcje nie powinny być bardzo drogie, aby mógł je kupić praktycznie każdy kibic. A na tych Lech nie może narzekać. Na każdy mecz, i to jeszcze w drugiej lidze (w tym sezonie klub będzie już występował w ekstraklasie), przychodziło kilkanaście tysięcy widzów.

Każda z dwóch planowanych emisji powinna Lechowi przynieść 10-12 mln zł wpływów. Środki te mają zostać przeznaczone na spłatę części zobowiązań, wzmocnienie zespołu i długoletnie kontrakty z zawodnikami, a także na promocję znaku towarowego (m.in. poprzez otwarcie punktów sprzedaży pamiątek klubowych).