Sprzedaż zbędnych składników majątku to recepta Elektromontażu na wysokie zadłużenie spółki. Obecnie wartość zaciągniętych kredytów wynosi około 60 mln zł, a ich obsługa pochłania 7 mln zł rocznie. Zarząd warszawskiej firmy chce sprzedać kilka nieruchomości, a pozyskane w ten sposób środki przeznaczyć na spłatę części pożyczek. Spółka szacuje, że uda się jej sprzedać nieruchomości za około 30 mln zł. - Nie jest łatwo uzyskać satysfakcjonujące ceny. Na pewno jednak nie będziemy sprzedawać za mniejsze pieniądze od zakładanych - mówi Fabian Kras, specjalista ds. obrotu papierami wartościowymi w Elektromontażu Export.
Pierwszy kwartał był dla Elektromontażu zupełnie dobry. Pomimo niewielkiego spadku sprzedaży w stosunku do analogicznego okresu 2001 r., firma osiągnęła 2,1 mln zł zysku operacyjnego i 0,5 mln zł zysku netto. Jednak przedstawiciele spółki uważają, że w II kwartale rynek krajowy nie poprawił się. Spółka próbuje zatem szukać zleceń za granicą, zwłaszcza na obiecującym rynku wschodnim. Poprawa wyników ma nastąpić także w związku z ograniczaniem kosztów działalności. W związku z tym całą produkcję urządzeń przeniesiono do wrocławskiego oddziału, a łódzki zajmuje się produkcją montażową. - Dzięki tym zmianom udało się obniżyć koszty ogólne - mówi F. Kras. Elektromontaż cały czas dostosowuje także zatrudnienie do warunków rynkowych. W tym roku pracę straciło już prawie 10% pracowników, a kolejne kilka procent otrzymało wypowiedzenia.
Akcje warszawskiej firmy cieszą się na giełdzie sporym zainteresowaniem inwestorów. Na sesji zmienia właściciela nawet kilkadziesiąt tysięcy walorów. Jednak kurs od ponad dwóch lat znajduje się w trendzie spadkowym. Wczoraj na zamknięciu papiery Elektromontażu wyceniono na 1,02 zł.