Wtorkowa sesja była bardzo ciekawa. Giełda w Warszawie była najsłabszym rynkiem na świecie. Przy zwiększonych obrotach indeks WIG20 ustanowił nowe średnioterminowe dno na poziomie 1257,5 pkt. Patrząc na strukturę fali spadkowej z poziomu 1315 pkt., brakuje nam jeszcze jednej zniżki i pogłębienia wtorkowego dna. Podfala pierwsza miała 30 pkt. długości, trzecia 40 pkt. Piąta może mieć porównywalną długość z pierwszą. Jeśli tak, to indeks może sięgnąć poziomu 1240 pkt., ale należy zdawać sobie sprawę, że gra na ostatnią podfalę może być ryzykowna ze względu na możliwość jej skrócenia.
W środę może zacząć się wzrostowa korekta. Krytyczny opór znajduje się już w rejonie 1278,2-1281,5 pkt. Jeśli nawet byki będą w stanie wrócić wyżej (korekta spadków z poziomu 1396 pkt.), to tylko na krótki czas (maksymalnie 1-2 tygodnie) potem powinniśmy zobaczyć kolejną falę spadków w rejon 1150-1200 pkt. Do jesieni oczekuję przewagi niedźwiedzi i przetestowania wrześniowego dna na poziomie 978 pkt. Być może dla niektórych byków taki scenariusz jest niedorzeczny. Jednak dobrze jest cofnąć się kilka tygodni wstecz, gdy byliśmy najsilniejszym rynkiem na świecie. Mało kto wtedy wierzył w możliwość przełamania średnioterminowego wsparcia i w silne spadki na rynku. Dynamika wyprzedaży wskazuje, że jesteśmy w fali trzeciej. To zły prognostyk, zwłaszcza że sytuacja na giełdach zachodnich pogarsza się z tygodnia na tydzień.
Dla niedźwiedzi sprzyjające powinno być zachowanie się kursu Pekao SA. Na rynku tych akcji nastąpiło wybicie z kilkumiesięcznej konsolidacji w rejonie 100-117 zł. Wsparcie w obszarze 95-96 zł zostało wczoraj po prostu roztrzaskane. Zasięg spadków wynikający z wybicia z konsolidacji to rejon 83-85 zł i dopiero tam jest sens angażowania środków na jakąś korektę. Przecena wcale nie musi się tam skończyć. Słabo zachowała się również TP SA, która z łatwością wyrównała średnioterminowe dno na poziomie 12,15 zł, a do jesieni powinna ustanowić nowe historyczne minimum.