Zachodni kapitał zmniejszył zainteresowanie Polską. Z drugiej strony, stoi u naszych bram kapitał rosyjski. Wkracza nieśmiało, bo zna uprzedzenia, jakie budzi nad Wisłą. W podsumowaniu 2001 roku rosyjscy inwestorzy wysunęli się na dziesiątą pozycję, angażując u nas 1, 3 mld USD. Pierwszym spektakularnym przejawem zainteresowania polską prywatyzacją jest oferta giganta naftowego Łukoil, wraz z konsorcjum Rotch, na akcje Rafinerii Gdańskiej. Choćby z tego powodu warto analizować obyczaje kapitału rosyjskiego i sprawdzać jego wiarygodność. Wstępna nieufność jest całkiem zrozumiała. Jej podłożem jest nie tyle historia i obawa przed polityczną dominacją - gdyż jest to raczej problem Białorusi i innych krajów opóźnionych w prywatyzacji, a przez to niejako "skazanych" na kapitał rosyjski. Żaden problem dla nas, skoro ów rosyjski miliard jest kroplą w morzu ponad 50 mld USD zachodnich inwestycji, ulokowanych w Polsce. Nieufność bierze się z niejasnych powiązań rosyjskich grup kapitałowych, ich szczególnego zainteresowania "rajami podatkowymi" na Cyprze i w Liberii, a niekiedy z podejrzenia o pranie brudnych pieniędzy.
W każdym razie, kapitał rosyjski rusza na Zachód. Już dzisiaj saldo przepływów importowych i eksportowych wykazuje nadwyżkę wywozu kapitału. Oprócz wspomnianych kierunków - Cypru i Liberii - na celowniku jest Iran, Białoruś oraz Bałkany. Na początku XXI wieku pojawiły się lokaty długoterminowe na Zachodzie, zwiastujące nową fazę, czyli niewystarczalność lokat bankowych i kwitów depozytowych. To już nie tylko Gazprom. Największą ekspansję wykazują producenci ropy, którzy poszukują zagranicznych mocy przerobowych i sieci dystrybucyjnych. Łukoil zakupił amerykańską sieć Getty Petroleum, Jukos zaś przejął naftową część norweskiego Kvaernera. Obie rosyjskie firmy konkurują o greckie Hellenic Petoleum. Stąd też zainteresowanie Gdańskiem (Łukoil ma już około 60 stacji benzynowych na naszym terytorium).
Jak dotąd, kapitał rosyjski nie cieszy się najlepszą opinią. Lubi zwijać się szybko, po zdyskontowaniu spekulacyjnego zysku. Droga do większej wiarygodności wiedzie przez przejrzystość i wyższy standard kultury korporacyjnej. W przypadku takich firm jak Łukoil wymusi to zamiar kwotowania na giełdzie (zapewne Londyn). Reszty być może dokona prezydent Putin, mocno zabiegając o gospodarczą "głasnosc". Są już efekty - Michaił Chodorkowsky ujawnił swoje imponujące aktywa, rzędu 7,6 mld USD(!), przy okazji odsłaniając strukturę grupy Jukos. Tędy wiedzie droga do wiarygodności w Polsce...