- Jeśli dolar nadal będzie słabł, będziemy musieli zmienić nasze ceny, a to
niekorzystnie odbije się na sprzedaży w USA - powiedział agencji Bloomberga Thomas Roder, szef sprzedaży tej spółki, mającej siedzibę w pobliżu Stuttgartu.
Eksport generuje ok. 38% produktu krajowego brutto Unii Europejskiej i w znacznym stopniu przyczynił się do wzrostu tego regionu w I kwartale po spadku w trzech ostatnich miesiącach ub.r. Spadek zamówień od zagranicznych klientów może doprowadzić do zmniejszenia produkcji w fabrykach, co zahamuje ożywienie gospodarcze. Euro w poniedziałek kosztowało 98,11, a wczoraj już 99,08 centa. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oblicza, że każdy 10-proc. wzrost kursu euro wobec dolara powoduje spadek o 0,5 pkt. proc. wzrostu gospodarczego 12 państw tworzących strefę euro. W I kw. PKB tego regionu podniósł się o 0,2%. W maju Komisja Europejska dwukrotnie obniżała swoją prognozę wzrostu na bieżący kwartał i teraz wynosi ona 0,6%.
- Problemem jest nie tyle samo umocnienie się euro, ile tempo, w jakim do tego doszło. Ja zdecydowanie unikam akcji spółek, które są zbyt wrażliwe na wahania kursów walutowych, bo to wpędza je w kłopoty - powiedział Luigi Cammilli z florenckiego Banca C. Steinhauslin & C., który zarządza 1,3 mld euro.
Remy Cointreau, piąty na świecie producent napojów alkoholowych, jedną trzecią wyrobów sprzedaje w Ameryce Północnej. Dla tej firmy każde umocnienie euro o 1 centa oznacza spadek przychodów o 3 mln euro.