Ropa naftowa zdrożała wczoraj o ponad 1% na londyńskiej giełdzie. Przyczyniła się do tego ponowna poprawa nastrojów na rynkach akcji, wskazująca, że światowe ożywienie gospodarcze jednak trwa, a to zwiększa popyt na energię.
Wszystkie giełdy od azjatyckich przez europejskie po amerykańskie odrabiały środowe straty, spowodowane księgowym przekrętem w amerykańskiej spółce telefonicznej WorldCom. OPEC, który wydobywa jedną trzecią światowej ropy, potwierdził w środę wieczorem, że co najmniej przez kwartał utrzyma wydobycie na poziomie najniższym od 11 lat.
W tej sytuacji inwestorzy zdają sobie sprawę, że jeśli gospodarka ożywi się, a OPEC nie zwiększy produkcji, to obecne ceny ropy wydają się niskie, a to podnosi bieżący popyt. Zwłaszcza że, zdaniem wielu analityków, nie ma żadnej gwarancji, że OPEC zwiększy wydobycie we wrześniu. Odchodzący sekretarz generalny Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej Ali Rodriguez powiedział jedynie, że wzrost o milion baryłek dziennie "jest możliwy" w czwartym kwartale, jeśli zwiększy się światowy popyt.
Utrzymujące się napięcie na Bliskim Wschodzie, który dostarcza jedną czwartą światowej ropy, też sprzyja wzrostowi cen tego surowca. Izraelskie oddziały zmotoryzowane wkroczyły wczoraj o świcie do miasta Hebron na Zachodnim Brzegu. Zginęło dwóch Palestyńczyków, a 15 uzbrojonych mężczyzn wojsko okrążyło w biurach władz autonomii palestyńskiej. Zdaniem analityków, napięcie na Bliskim Wschodzie zwiększa cenę ropy naftowej o co najmniej 1 dolara na baryłce.
W rezultacie wczoraj po południu na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę ropy gatunku Brent w trzymiesięcznych dostawach płacono 25,51 USD, a więc o 1,06% więcej niż na środowym zamknięciu.