Na walne Szeptela zarejestrowali się akcjonariusze, dysponujący 73,8% głosów. Zgromadzenie zatwierdziło sprawozdania zarządu i rady nadzorczej z działalności w 2001 roku oraz sprawozdanie finansowe, w tym rachunek wyników, wykazujący stratę netto w wysokości 17,01 mln zł. Strata zostanie pokryta z kapitału zapasowego.
Najwięcej emocji budziły uchwały, dotyczące absolutorium dla członków zarządu i rady nadzorczej. Wszystkie uchwały sformułowane były alternatywnie. Ostatecznie skwitowania z pracy w 2001 r. nie dostał były prezes Michał Skolimowski oraz byli członkowie zarządu: Jagadeswara Rao Maddukuri i Maciej Wąż. Absolutorium otrzymał Andrzej Wyszyński, wiceprezes Szeptela.
Skwitowania nie udzielono także niektórym członkom rady nadzorczej: Piotrowi Robełkowi, byłemu przewodniczącemu RN i do niedawna jednemu z największych akcjonariuszy spółki, Tomaszowi Blicharzowi i Jackowi Baranieckiemu. Skwitowano natomiast Witolda Wrodarczyka, Ryszarda Grodzkiego, Piotra Piechotę, Roberta Włodarskiemu i Macieja Leśnego. - Rada działała w specyficzny sposób. Można odnieść wrażenie, że część jej członków to figuranci, którzy głosowali zgodnie z wolą przewodniczącego Robełka - twierdzi jeden z akcjonariuszy spółki.
Menedżment, bardzo źle oceniony przez wczorajsze walne, był wysoko wynagradzany, mimo kiepskich wyników spółki. Do niego skierowano na początku 2001 r. ofertę 500 tys. akcji sprzedawanych po 1 zł (kurs sięgał wówczas 30 zł). Zgodnie z raportem rocznym, w 2001 roku wynagrodzenie brutto zarządu wyniosło 845 tys. zł. Ponadto na koniec roku spółka musiała utworzyć rezerwy na odprawę dla byłych członków zarządu w kwocie 492 tys. zł.
Wczoraj zarząd Szeptela został upoważniony przez walne do dochodzenia od byłych menedżerów odszkodowania za szkody wyrządzone spółce w poprzednich latach. I zamierza z tego uprawnienia skorzystać. Z naszych informacji wynika, że chce zażądać od byłego prezesa 1,5 do 2 mln zł. Z Michałem Skolimowskim nie udało nam się wczoraj skontaktować.