Oznacza to, że na ożywienie popytu wewnętrznego trzeba jeszcze poczekać.
Eksport wzrósł w maju o 6,9% rok do roku i osiągnął poziom 2,4 mld USD. W stosunku do kwietnia spadł natomiast o 3,5% - podał NBP. Import spadł natomiast o 6,4% w skali roku, do 3,4 mld USD, i o 3,3% miesiąc do miesiąca. Deficyt obrotów bieżących wyniósł 484 mln USD wobec 643 mln USD w kwietniu. Deficyt handlowy spadł natomiast z 782 mln USD do 762 mln USD.
NBP skorygował również dane za kwiecień. Eksport wzrósł wówczas o 7%, a nie, jak wcześniej podano, o 9,4%. Z 7,9% do 7,7% został też skorygowany wzrost importu.
- Wyniki bilansu płatniczego są lepsze od oczekiwanych przez rynek - mówi Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku. - Potwierdzają one dobrą sytuację w eksporcie. Jeżeli ta tendencja utrzyma się w następnych miesiącach, powinno to spowodować przyśpieszenie gospodarcze w trzecim kwartale - dodaje. - Mimo dosyć dużej korekty danych za kwiecień, widać, że w eksporcie zaczyna się nowa tendencja. Świadczy to o tym, że polskie przedsiębiorstwa pokonały trudności związane z silnym złotym - twierdzi z kolei Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.
Jego zdaniem, dane dotyczące importu wskazują natomiast na to, że nadal nie nastąpiło ożywienie popytu wewnętrznego. - Ale nie są one aż tak złe, aby można było mówić o pogorszeniu sytuacji - twierdzi M. Zuber.