Reklama

Złoty rekordowo słaby

Kolejny gwałtowny wzrost notowań euro na światowych rynkach spowodował w piątek dalsze umocnienie się tej waluty wobec złotego. W ciągu dnia jej kurs wzrósł nawet do 4,07 zł. Atmosferę podgrzała dodatkowo plotka o dymisji Leszka Balcerowicza.

Publikacja: 29.06.2002 08:47

- Głównym powodem umocnienia się euro wobec złotego był silny wzrost kursu wspólnej waluty wobec dolara. Później dopiero pojawiła się informacja o możliwej dymisji szefa NBP - powiedział PARKIETOWI Artur Wróbel, dealer Banku Handlowego. Inni dealerzy twierdzili, że chodziło nie o L. Balcerowicza, ale o ministra finansów Marka Belkę. Kurs euro wzrósł w piątek rano do 4,07 zł z 3,98 zł w czwartek. Mimo że L. Balcerowicz osobiście zdementował pogłoski dotyczące swojej dymisji, euro nie spadło poniżej 4 zł.

Najwyższy zanotowany przez Reutersa kurs euro wobec dolara wyniósł w piątek 99,88 centa. Wspólna waluta nie była tak silna od lutego 2000 r. Dolar spadł również do najniższego od 10 miesięcy poziomu wobec jena.

Od początku drugiego kwartału dolar stracił już w stosunku do euro 12% i prawie 11% wobec jena. Złożyło się na to kilka czynników: pogłębianie się amerykańskiego deficytu handlowego, spadek cen akcji spowodowany obawami o nadużycia księgowe oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego. Analitycy szacują, że po wzroście PKB w I kw. do 6,1% rok do roku, w II kwartale nastąpił spadek do 2,7%.

Ich zdaniem, przebicie przez euro poziomu 1 USD może nastąpić w każdej chwili. - Ciągle widać bardzo silny napływ pieniędzy na rynki europejskie. Inwestorzy obawiają się lokować środki w USA - uważa Kamal Sharma, strateg walutowy Commerzbanku w Londynie.

- Jeżeli euro i dolar osiągną poziom 1, do 1 to złoty osłabi się wobec euro do 4,16-4,17. Może to nastąpić w każdej chwili. Potem spadek powinien być powstrzymany, bo inwestorzy będą realizować zyski - twierdzi A. Wróbel z BH.

Reklama
Reklama

Słabszy złoty nie zniechęca

do polskich obligacji

Spadek wartości złotego wobec euro nie wpłynął dotąd negatywnie na polski rynek obligacji. - Niektóre banki londyńskie sprzedają obligacje i realizują zyski. Ale za to pojawiają się inne, które kupują nasze papiery w oczekiwaniu na dalsze obniżki stóp procentowych - powiedział PARKIETOWI Maciej Słomka, szef dealerów papierów dłużnych w Pekao SA. - O tym, że popyt na obligacje nie spada, najlepiej świadczy wzrost cen - mówi z kolei Tomasz Sikora, dealer z BPH PBK. W ostatnim tygodniu ceny najchętniej kupowanych przez zagranicę obligacji 5-letnich wzrosły o 0,8 zł, do 102,7 zł. M. Słomka zwraca również uwagę na fakt, że wielu zagranicznych graczy zabezpiecza się przed ryzykiem walutowym i dlatego spadek złotego nie ma dla nich dużego znaczenia. - Poza tym, część inwestorów, np. banki londyńskie, kupuje nasze obligacje sprzedając dolary, a ta waluta nie umocniła się tak znacznie wobec złotego, jak euro - twierdzi M. Słomka. - Trzeba też pamiętać, że w długim terminie rynek oczekuje wzmocnienia złotego w związku z przystąpieniem naszego kraju do UE - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama