- Głównym powodem umocnienia się euro wobec złotego był silny wzrost kursu wspólnej waluty wobec dolara. Później dopiero pojawiła się informacja o możliwej dymisji szefa NBP - powiedział PARKIETOWI Artur Wróbel, dealer Banku Handlowego. Inni dealerzy twierdzili, że chodziło nie o L. Balcerowicza, ale o ministra finansów Marka Belkę. Kurs euro wzrósł w piątek rano do 4,07 zł z 3,98 zł w czwartek. Mimo że L. Balcerowicz osobiście zdementował pogłoski dotyczące swojej dymisji, euro nie spadło poniżej 4 zł.
Najwyższy zanotowany przez Reutersa kurs euro wobec dolara wyniósł w piątek 99,88 centa. Wspólna waluta nie była tak silna od lutego 2000 r. Dolar spadł również do najniższego od 10 miesięcy poziomu wobec jena.
Od początku drugiego kwartału dolar stracił już w stosunku do euro 12% i prawie 11% wobec jena. Złożyło się na to kilka czynników: pogłębianie się amerykańskiego deficytu handlowego, spadek cen akcji spowodowany obawami o nadużycia księgowe oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego. Analitycy szacują, że po wzroście PKB w I kw. do 6,1% rok do roku, w II kwartale nastąpił spadek do 2,7%.
Ich zdaniem, przebicie przez euro poziomu 1 USD może nastąpić w każdej chwili. - Ciągle widać bardzo silny napływ pieniędzy na rynki europejskie. Inwestorzy obawiają się lokować środki w USA - uważa Kamal Sharma, strateg walutowy Commerzbanku w Londynie.
- Jeżeli euro i dolar osiągną poziom 1, do 1 to złoty osłabi się wobec euro do 4,16-4,17. Może to nastąpić w każdej chwili. Potem spadek powinien być powstrzymany, bo inwestorzy będą realizować zyski - twierdzi A. Wróbel z BH.