- To nie mógł być przypadek. Masowe wyprzedaże wyglądały na dokładnie zaplanowane - uważa Lon Gerber, dyrektor działu zajmującego się insidingiem w firmie analitycznej Thomson Financial. Odpowiadający w Apple za sprawy finansowe Fred Anderson zapewnił, że od tej pory żaden menedżer nie będzie mógł handlować walorami w sytuacji, kiedy spółce grozi niewykonanie prognoz. Odrzucił jednocześnie zarzuty, jakoby transakcje te miały coś wspólnego z insidingiem. - Pozbywanie się akcji przez kadrę kierowniczą, która część swoich uposażeń otrzymuje w walorach swojej spółki, nie jest przecież niczym szczególnym na rynku - stwierdził.
Ostatnia fala wyprzedaży miała miejsce między 22 kwietnia a 31 maja br. Sześciu członków ścisłego kierownictwa koncernu z San Jose (w tym gronie znalazł się także Fred Anderson) sprzedało 1,9 mln akcji Apple`a o wartości 49 mln USD. Rynek wyceniał wówczas walory spółki w granicach 25 USD, a obecnie można je kupić za ok. 17 USD.
Drugi przypadek ujawnili internauci na stronie entuzjastów produktów Apple`a - resexcellence.com. W sierpniu 2000 r. wiceprezesi koncernu Avie Tevanian i Sina Tamaddon, a także doradca zarządu Nancy Heinen oraz główny inżynier ds. oprogramowania Jon Rubinstein rzucili na rynek 370 tys. akcji spółki o wartości przekraczającej 21 mln USD. W kilka dni później Apple obniżył kwartalne prognozy zysku, a akcje spadły blisko o 50%.