Spółki sektora lekkiego zdecydowanie zawodzą od dłuższego czasu. Obrazuje to brak pomysłów rodzimych menedżerów na działalność.
Wyniki finansowe
w I kwartale 2002 roku
Trzymanie się dotychczasowego modelu działalności oznacza konserwację kryzysu. Wiąże się to z dalszym "wypalaniem" kapitału akcjonariuszy, co doprowadzi w wielu przypadkach w końcu do bankructwa. Spółki dysponujące dwoma bardzo popularnymi w Polsce markami odzieżowymi, Bytom i Próchnik, stoją na granicy upadłości. Bytom ma już nawet ujemny kapitał własny. Inne są zagrożone doszczętnym "wypaleniem" kapitału akcjonariuszy. Tempo generowania strat przez LZPS, Protektor czy Masters rodzi pytanie, na jak długo wystarczy jeszcze im kapitału własnego do pokrywania strat. Wólczanka z kolei zapomniała, że jej core-businessem i źródłem dochodów jest produkcja koszul, a nie działalność inwestycyjna. Efekty tej działalności są mizerne i adekwatne do małego doświadczenia spółki w zakresie inwestycji kapitałowych. Sieć pożyczek i poręczeń coraz bardziej krępuje kolejnego posiadacza bardzo znanej marki krajowej. Inwestorzy zorientowani na umiarkowane ryzyko z pewnością omijają szerokim łukiem akcje łódzkiej firmy.
W okresie styczeń-marzec 2002 r. 4/5 firm sektora odnotowało spadek sprzedaży. Był on przy tym bardzo znaczący, ponieważ poza Vistulą ubytek przychodów netto ze sprzedaży był dwucyfrowy. To prawdziwy problem, z jakim borykają się firmy odzieżowe. Ilustruje to najlepiej tempo, w jakim tracą one udziały w rynku na rzecz konkurencji. W parze ze zmniejszaniem się sprzedaży idzie spadek zysków i pogarszanie się rentowności. 70% firm miało niższą marżę EBITDA w I kwartale tego roku w porównaniu z analogicznym kwartałem roku poprzedniego. Im niżej w rachunku zysków i strat, tym gorzej. 80% spółek zanotowało spadek rentowności netto. Jedynie dwie firmy potrafią zwiększać kapitał własny w tempie przewyższającym stopę inflacji (Groclin i Wistil).