Emisja zostanie przeprowadzona w drodze zawiadomienia, a KPWiG nie wyraziła wobec niej sprzeciwu. Jej konstrukcja jest nowatorska. Będzie ona bowiem publiczna, ale skierowana do inwestorów kwalifikowanych. Co ciekawe, Tras będzie mógł kilkakrotnie przyjmować zapisy aż do zakończenia ważności prospektu. - To pozwoli nam na większą elastyczność. Może bowiem zdarzyć się tak, że któryś z inwestorów nie zapisze się na obligacje od razu, lecz przekona się do ich zakupu za kilka tygodni - tłumaczy prezes Marszalik. Taka konstrukcja emisji spowodowała, że tyska spółka nie zamierza jej ubezpieczać.
Spółka chce wypuścić 3 tys. obligacji zamiennych na akcje o wartości 30 mln zł. Papiery będzie można zamieniać bardzo szybko, co, zdaniem szefa Trasu, powinno zwiększyć płynność akcji na giełdzie. Niezamienione na akcje zostaną wykupione przez spółkę najwcześniej po trzech, a najpóźniej po pięciu latach.
Środki pozyskane ze sprzedaży obligacji zostaną przeznaczone głównie na przejmowanie firm z branży. Tras zakończył już badanie jednej ze spółek. Decyzja o wejściu kapitałowym jest uzależniona teraz od przyjęcia przez wierzycieli tej firmy układu. Prezes Marszalik jest dobrej myśli, bowiem większość jej wierzycieli to dostawcy, którzy współpracują także z Trasem. Zapowiada, że może to nie być ostatnia akwizycja w najbliższych miesiącach.
W sprzedaży obligacji Trasowi może pomóc jego dobra kondycja finansowa. W ub.r. grupa kapitałowa osiągnęła 65 mln zł sprzedaży i 3,3 mln zł zysku netto. W I kwartale br. sprzedaż przekroczyła 30 mln zł, a zysk netto 2,5 mln zł. Dobry powinien być także II kwartał. Stabilną kondycję Trasu zdają się dostrzegać giełdowi inwestorzy. Od momentu debiutu w lipcu ub.r. kurs wzrósł o ponad połowę. Należy jednak pamiętać, że obroty są bardzo niskie.