Od wydania nieprawomocnego postanowienia o upadłości Espebepe minęły już blisko dwa miesiące. Mimo że spółka natychmiast złożyła odwołanie od tej decyzji i wniosła zażalenie do sądu drugiej instancji nie doczekała się jeszcze wyznaczenia terminu rozprawy. W tym czasie jej finansami zarządza syndyk masy upadłościowej, który nie czekając na ostateczny wyrok zdecydował o zwolnieniach grupowych, dyscyplinarnym odwołaniu zarządu, a nawet utrudniał zwołanie WZA kwitującego ubiegły rok.

- Na szczęście nie wycofali się jeszcze kontrahenci, z którymi tuż przez postanowieniem o upadłości podpisaliśmy kontrakty. Niemniej, jeżeli szybko nie zapadną jakieś rozstrzygnięcia, nie będziemy mogli się z nich wywiązać - stwierdził Marek Diering, prezes zarządu Espebepe, który nie uznaje decyzji syndyka o dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy i nadal wykonuje swoje obowiązki.

11 lipca (w czwartek) sąd rejonowy ma natomiast wydać postanowienie w sprawie ewentualnego uchylenia postępowania układowego Espebepe. Z wnioskiem takim zwrócił się najmniejszy wierzyciel budowlanej spółki, który domaga się natychmiastowej wypłaty należnych mu 2 tys. zł. - Byłoby to śmieszne, gdyby przez taką kwotę został uchylony układ i to jeszcze przed rozstrzygnięciem przez sąd kwestii upadłości. Dlatego liczymy na oddalenie tego wniosku - dodał M. Diering.