Na początku ub. r. Andersen miał 84 klientów spośród spółek tworzących indeks S&P 500. Były to m.in. Delta Airlines, Hershey Foods i Oracle. W sumie zapłaciły one chicagowskiej firmie 185 mln USD za audyt i 416 mln USD za inne prace, wynika z najnowszych raportów finansowych.
Od dłuższego czasu, a zwłaszcza po aferze Enrona, prawnicy i eksperci od ładu korporacyjnego wywierają naciski na firmy księgowe, aby wyraźnie oddzieliły one operacje audytorskie od doradczych. Enron też zapłacił Andersenowi więcej za konsulting niż za audyt, co, zdaniem nadzoru rynkowego i specjalistów od rachunkowości, mogło skłonić jego audytora do zignorowania księgowych przekrętów w tej spółce energetycznej. - Firmy księgowe zbyt mało uwagi poświęcały kontrolowaniu zarządzania przedsiębiorstwami, między innymi dlatego, że chciały zapewnić sobie udział w biznesie konsultingowym - powiedział David Ruder, profesor prawa na Northwestern University i były przewodniczący amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
Konkurenci Andersena z tzw. wielkiej piątki też dostawali od największych klientów wyższe honoraria za prace nieaudytorskie. 10 największych amerykańskich spółek pod względem przychodów, w tym Wal-Mart Stores i Exxon Mobil,płaciło swoim audytorom ponad dwa razy tyle za usługi nieaudytorskie niż za audyt.
Andersen przez 16 lat był audytorem Enrona, a w ub. miesiącu został oskarżony o utrudnianie dochodzenia w sprawie bankructwa tej firmy. Do końca sierpnia ma zaprzestać audytowania spółek publicznych. Zdecydował się też na sprzedaż większości swoich operacji.
Niektórzy dawni klienci Andersena, tacy jak Mirant, ograniczyli wielkość usług konsultingowch zlecanych nowym audytorom, aby uniknąć konfliktu interesów. Spółka Mirant z siedzibą w Atlancie wynajęła teraz KPMG w miejsce Andersena, ale nie zleca nowemu audytorowi dużych kontraktów konsultingowych. W ub.r. Mirant zapłacił Andersenowi 3 mln USD za audyt i 10,1 mln USD za inne usługi, w tym za doradztwo podatkowe.