Prezentacja długo oczekiwanych założeń budżetowych na 2003 rok wzbogacona o

dodatek specjalny - dymisję ministra finansów - spowodowała znaczne ożywienie rynku. Na niektórych papierach pojawiły się wyjątkowo ciekawe okazje. Na przykład TP SA kusiła inwestorów "promocyjną" ceną 9,9 zł. Nie trzeba było długo czekać - szybko znaleźli się chętni, którzy już od dłuższego czasu trenowali łapanie tzw. gorącego kartofla. Na środowej sesji wreszcie im się udało i kartofel przestał parzyć, kończąc sesję na poziomie 10,50 zł. Podobne okazje zdarzały się również na akcjach innych spółek, np. Prokomu, PKN ORLEN, KGHM. Rekordowe, jak na ostatnie czasy, obroty (267 mln zł na ciągłych oraz prawie 16 tys. sztuk kontraktów) świadczą o silnym ścieraniu się koncepcji byków i niedźwiedzi dotyczących dalszego rozwoju sytuacji.

Początkowy pesymizm środowej sesji, związany z zaprezentowaniem ponaddwukrotnie większego tempa wzrostu deficytu budżetowego w stosunku do inflacji w 2003 roku oraz ze spadkami za granicą, przekształcił się po dłuższym zastanowieniu w okazję do zakupów. Wykorzystanie tej okazji doprowadziło nie tylko do obrony wsparcia w okolicach dołka z 14.12.2001 r., ale nawet do zamknięcia luki bessy, która groziła nam po otwarciu na poziomie 1173 punktów.

Martwić może jednak, że po raz kolejny nie dochodzi do ożywienia rynków zachodnioeuropejskich. Informację o szybszym wzroście PKB największej europejskiej gospodarki - 0,75% w II kwartale - przyćmiły dane o pogorszeniu nastrojów gospodarczych w strefie euro. Mając na uwadze wspomniane czynniki należy z dużą rezerwą podchodzić do środowej sesji, która mimo wszystko skończyła się dość optymistycznie i niektórym na pewno pozostawia nadzieję na poprawę sytuacji.