Dokładnie o godzinie 14.24 na poziomie 1195 pkt. pojawiło się duże zlecenie sprzedaży. Do niego, sekunda po sekundzie, na coraz niższych poziomach cenowych dołączała się podaż, pochodząca najprawdopodobniej ze zleceń ograniczających straty. Z takim wysypem kontraktów popyt nie radził sobie aż do 1181 pkt. Dopiero tutaj sytuacja ustabilizowała się i doszło do kilkupunktowego odbicia w górę. W czasie 20 sekund zawarto ponad 200 transakcji, których łączny wolumen wyniósł prawie 600 kontraktów. Na zamknięcie sesji kontrakty notowane były po 1177 pkt.

W całym tym zdarzeniu nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że rynek terminowy wyprzedził rynek kasowy. Przy dość spokojnej sesji gwałtowny i duży spadek kontraktów terminowych oraz następujący zaraz po tym i trwający praktycznie przez całą pozostałą część notowań wysyp akcji, nie jest czymś naturalnym. Od godziny 14.25 do końca sesji WIG20 stracił 26 pkt. (-2,15%), zamykając się na 1182 pkt. To 0,78% niżej niż w środę.

Sytuacja, jaka miała miejsce na rynku kontraktów, może mieć różne przyczyny. Rodzi ona jednak podejrzenie, że podaż, która rozpoczęła przecenę kontraktów, pochodziła od inwestorów, którzy wiedzieli o zbliżającym się wysypie akcji blue chipów. Czy tak było, pewnie się nie dowiemy.

Mirosław Szczepański z działu notowań GPW zapewnia, że jeżeli zajdzie podejrzenie złamania prawa, zostanie o tym powiadomiona Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.