Niespełna rok temu inwestorzy związani z Colloseum posiadali łącznie ok. 40% akcji Energomontażu-Północ i toczyli boje z Ryszardem Oparą, największym udziałowcem warszawskiej firmy (ponad 48% akcji i głosów), o miejsca w radzie nadzorczej i kontrolę nad spółką. Od tego czasu ich zaangażowanie systematycznie spadało, ale w związku z tym, że akcje znajdowały się w kilku rękach, trudno jest obecnie oszacować, ile walorów jeszcze kontrolują. Żadnego komunikatu w tej sprawie nie przesłał także dotychczas Józef Jędruch, który ma ponad 5-proc. udziałów w głosach.

Podczas ostatniego WZA Energomontażu nie odegrali oni już jednak znaczącej roli i nie byli w stanie zablokować żadnych uchwał. Wówczas zapadła decyzja o upoważnieniu zarządu spółki do podwyższenia do połowy 2005 r. jej kapitału zakładowego, w ramach kapitału docelowego, o kwotę nie przekraczającą 27,88 mln zł, czyli o maksymalnie 75%.

- Do emisji może dojść jeszcze w tym roku. Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kandydatami do jej objęcia. Są to głównie inwestorzy branżowi, czyli duże zagraniczne firmy budowlano-montażowe. Liczymy, że mogą oni wspomóc spółkę kapitałowo, a także zapewnić jej rozwój. Na razie za wcześnie jest jednak mówić, czy będzie to oznaczać utratę kontroli nad spółką przez Ryszarda Oparę - stwierdził Mariusz Różacki, prezes zarządu Energomontażu-Północ.

Jego zdaniem, firma kończy właśnie podstawowy etap restrukturyzacji. Powinno to zaowocować zadowalającymi wynikami w ostatnim kwartale roku i w konsekwencji zagwarantować zysk netto dla spółki-matki oraz grupy kapitałowej na koniec 2002 r. Po I kwartale przychody ze sprzedaży wynoszą 47,2 mln zł. Spółka wypracowała w tym czasie 138 tys. zł zysku netto.