Czołowe europejskie firmy lotnicze straciły w ub.r. 3 mld USD w wyniku gwałtownego spadku popytu na bilety, co było spowodowane spowolnieniem gospodarczym na świecie i terrorystycznymi atakami z 11 września. Mimo tak złej koniunktury tani przewoźnicy zdołali zachować rentowność przyciągając nowych klientów i odbierając pasażerów rywalom.
- Największe linie lotnicze muszą drastycznie zmniejszyć koszty, jeśli chcą cokolwiek zarobić tak znacznie obniżając ceny. Ten nowy etap walki cenowej pogorszy natomiast sytuację tanich przewoźników - powiedział agencji Bloomberga Chris Tarry, analityk z Commerzbanku.
British Airways obniżyły cenę biletu w obie strony na trasie Londyn-Genua do 99 funtów (151 USD) z 577 funtów. Lufthansa zmniejszyła ceny niektórych biletów o 63%, dzięki czemu ten drugi największy europejski przewoźnik stał się bardziej konkurencyjny wobec tanich rywali, takich jak Ryanair czy EasyJet.
Tani przewoźnicy zdobyli już 6% europejskiego rynku pasażerskiego, a, zdaniem analityków, za 5 lat mogą kontrolować 10%. Zwłaszcza że nadal obniżają koszty na drodze konsolidacji. EasyJet kupuje Go Fly i ma zamiar przejąć DBA, oddział British Airways z siedzibą w Monachium, by w ten sposób wyprzedzić Ryanair i stać się największym w tej klasie przewoźnikiem w Europie.
Ale właśnie EasyJet może najwięcej stracić w wyniku nowej strategii największych linii lotniczych, bo korzysta z tych samych lotnisk, co one. Siedzibę ma wprawdzie na pozalondyńskim lotnisku Luton, ale jej samoloty latają z Gatwick, które jest bazą British Airways, a Monachium, skąd odprawiane są samoloty DBA obsługujące lokalne połączenia w Niemczech, jest największym po Frankfurcie macierzystym portem Lufthansy.