Złoty na zakończeniu kwotowań znalazł się na poziomie 3,3 proc. powyżej starego parytetu, czyli poziomie sprzed końca 2000 roku wobec 4,4 proc. w piątek. "Odchylenie od parytetu wyniosło w poniedziałek 3,3 proc., czyli był to poziom zbliżony do tego z końca 2000 roku. W listopadzie 2000 roku parytet wyniósł około 3 proc." - powiedział Tomasz Zdyb, analityk Pekao SA. Zdaniem analityków na rynku walutowym utrzymuje się nerwowa atmosfera z powodu niepewności co do ewentualnych posunięć nowego ministra finansów w sprawie polityki fiskalnej i kursowej. Inwestorzy oczekują wkrótce pierwszych decyzji resortu finansów. "Rynek będzie oczekiwał na sygnały dotyczące kształtowania polityki kursowej i budżetowej. Od tego zależeć będzie kurs złotego. Spodziewam się, że złoty nie spadnie poniżej 3 proc. pod warunkiem, że nie dojdzie do znacznego poluzowania polityki fiskalnej lub nie nastąpi zaostrzenie konfliktu z Radą Polityki Pieniężnej" - powiedział Zdyb. Zdaniem Andrzeja Krzemińskiego, dealera BPH PBK, na spadek wartości złotego ma wpływ m.in. wyprzedaż na rynku obligacji. "To osłabienie jest podyktowane tym, że inwestorzy wolą nie utrzymywać długich pozycji w złotym i odbywa się wysprzedaż papierów, choć nie jest ona paniczna. Tak będzie się działo, dopóki nowy minister finansów nie przedstawi swojego programu" - powiedział Krzemiński. Zdaniem analityków PKO BP SA obawy rynkowe przed decyzjami nowego ministra finansów są nie do końca uzasadnione. "Uważamy, że nowy minister finansów nie jest tak straszny, jak go malują, a jego dotychczasowe koncepcje dotyczące kursu walutowego mają małe szanse na realizację, przynajmniej w krótkim okresie" - napisali analitycy PKO BP. Nowy minister finansów Grzegorz Kołodko sugerował jeszcze przed objęciem tego stanowiska, że należy zdewaluować złotego o 15 proc. oraz powiązać go z kursem euro. Analitycy PKO BP uważają także, że złoty może się umocnić w ciągu miesiąca. "W perspektywie miesiąca oczekujemy powolnej aprecjacji złotego do około 5,5 proc., czyli do poziomu 4,1 za USD i 4,02 euro wraz z oczekiwanym powrotem inwestorów z zagranicy korzystających z atrakcyjnych poziomów złotego i liczących na wzrost cen papierów skarbowych" - napisali analitycy PKO BP.(PAP)