Najbardziej dotkliwie kłopoty na rynku odczuwa borykający się już z poważnymi problemami finansowymi Fiat (w ubiegłym tygodniu musiał sprzedać 34% akcji spółki Ferrari). Ten czwarty pod względem wielkości producent samochodów na świecie odnotował w czerwcu spadek sprzedaży o 30,5%. Co ciekawe, o ile dwie należące do niego marki - Lancia i Alfa Romeo - traciły mniej więcej w granicach 20%, to popyt na auta marki Fiat zmniejszył się aż o blisko 35%.

Jednocześnie spada udział turyńskiego koncernu w rodzimym rynku motoryzacyjnym - w czerwcu do poniżej 20% (z ponad 25% w maju). Jak podkreślają analitycy, to najgorszy wynik w historii tego motoryzacyjnego potentata, przypominając jednocześnie, że jeszcze w 1986 r. udział ten wynosił 61,5%. Pole oddane przez Fiata skrupulatnie zagospodarowują koncerny zagraniczne - Volkswagen i Ford, a przede wszystkim producenci francuscy. W minionym miesiącu np. Citroen kontrolował już 4,1% włoskiego rynku (w maju 2,9%), a Peugeot 5,9% (4,9%).

Trwają gorączkowe prace na szczeblu rządowym, jak wspomóc kulejącego potentata. Zatwierdzono już propozycję, że nabywcy nowych samochodów o mocy silnika do 85 KM zostaną zwolnieni na trzy lata z podatku drogowego, jeśli jednocześnie oddadzą stare auto, nie spełniające obecnych wymogów ochrony środowiska. Trwają dyskusje, czy złagodzić obciążenia podatkowe dla tych, którzy kupują samochody na gaz.

Słabe wyniki sprzedaży odbijają się wyraźnie na notowaniach akcji koncernu. W ostatnich dniach straciły one ponad 4% (do 12,3 euro za walor). Zdaniem analityków, akcje Fiata prezentują się obecnie najgorzej ze wszystkich przedstawicieli światowej branży motoryzacyjnej.