ZK: To prawda. Szef komisji finansów publicznych poinformował nas na ostatnim posiedzeniu, że poczeka na nowego ministra finansów, żeby mógł się ustosunkować do projektu przygotowanego przez podkomisję. Mam nadzieję, że to nastąpi w następnym tygodniu. I będziemy mogli procedować dalej. Tak czy inaczej - naszym zdaniem - powinny być poszerzone cele, za które odpowiada NBP. Być może trzeba także powiększyć skład Rady Polityki Pieniężnej. Być może trzeba także wprowadzić zasady czy przywrócenie rządowi kształtowania zasad polityki kursowej.
JP: A co z niezależnością w takiej sytuacji banku centralnego?
ZK: Tutaj są sprzeczne opinie ekspertów. Są konstytucjonaliści, którzy twierdzą, że to, co zaproponowaliśmy jest sprzeczne z konstytucją. I są tacy, którzy twierdzą, że tutaj sprzeczności nie ma. Sprzeczność z prawem Unii Europejskiej na razie zostawmy. Wtedy, kiedy Polska będzie członkiem Unii, to tę ustawę będzie można dostosować.
(...)
JP: Dodatkowe pieniądze to też likwidacja rządowych agencji. Rząd ma się tym zająć jeszcze w lipcu. Czy jeśli premier Kołodko będzie obstawał przy likwidacji agencji związanych z rolnictwem, to PSL będzie protestował?
ZK: Nie sądzę, żeby tak było. Utarło się wiele mitów wokół tych agencji. Otóż, oczywiście od likwidacji agencji pieniędzy nie przybędzie. Pieniądze będą mogły być tylko przeniesione spoza obszaru budżetu do budżetu państwa i zdecentralizowane do samorządów. Ta operacja jest oczekiwana przez samorządy od wielu lat. Natomiast jeżeli chodzi o agencje rolnicze, to Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa zajmuje się operacjami na ziemi będącej własnością Skarbu Państwa. Agencja Rynku Rolnego interwencją na rynku płodów rolnych i też trudno mi sobie wyobrazić, żeby takiej interwencji nie organizowano w następnych latach. Wreszcie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji zajmuje się dopłatami do kredytów. Wprawdzie tę część mogą robić banki, ale jest budowany system IACS, na podstawie którego będą dopłaty dla rolników. Ruszył wreszcie po akredytacji blisko dwuletniej program SAPARD. Więc, gdybyśmy tu zaczęli coś zmieniać, to rozumiem, że wchodzimy znowu na drogę kolejnej akredytacji, co oznaczałoby przepadek 500 mln euro. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby nowy wicepremier proponował takie rozwiązania.