Specjalizujący się głównie w produkcji turbin dla elektrowni Babcock ogłosił upadłość pod koniec ubiegłego tygodnia. We wtorek banki-wierzyciele ostatecznie odrzuciły plan naprawczy dla firmy. - Spółka sama nie jest w stanie przeprowadzić restrukturyzacji. Po analizach doszliśmy także do wniosku, że po prostu nie warto tego robić - cytuje niemiecki "Handelsblatt" uczestniczącego w negocjacjach ostatniej szansy przedstawiciela Commerzbanku.
Tymczasem w kilka godzin później ujawniono, że amerykańska firma inwestycyjna One Equity Partners (OEP) jest zainteresowana zakupem części aktywów Babcocka. Chodzi nie tylko o przejęcie działalności koncernu w USA, ale również głównego zakładu w Oberhausen. Poza tym Amerykanie zaproponowali premierowi Nadrenii Północnej-Westfalii Wolfgangowi Clementowi prowadzoną poza postępowaniem upadłościowym operację ratunkową o wartości ok. 800 mln euro.
Analitycy nie są jednoznaczni w ocenach planów OEP. Część podkreśla, że Amerykanie usiłują w ten sposób ratować własne interesy. Przed kilkoma miesiącami uzgodnili bowiem zakup od niemieckiego koncernu pierwszej transzy (25% akcji) kilońskiej stoczni HDW, wyspecjalizowanej w budowie okrętów podwodnych. Istnieją obawy, że wyznaczony przez sąd zarządca komisaryczny Babcocka, Helmut Schmitz, może unieważnić transakcję.
Nie potwierdziły się natomiast spekulacje prasy o zainteresowaniu niektórymi spółkami Babcocka (w skład grupy wchodzi blisko 300 firm, zatrudniających w sumie 22 tys. pracowników), wyrażanym przez francuski koncern Alstom. - Nie mamy w planach żadnych zakupów. Obecnie pracujemy nad redukcją własnego zadłużenia - stwierdził rzecznik francuskiej firmy.