Początek wczorajszej sesji był bardzo ciekawy. Po silnych spadkach na giełdach w USA, kontrakty otworzyły się na poziomie 1193 pkt. i do startu rynku kasowego wzrosły do 1197 pkt.

Optymizm grających na akcjach skończył się po kilku minutach i kontrakty dosyć gwałtownie zjechały do dziennego minimum na poziomie 1178 pkt., wyprzedzając znacznie osiągnięcie przez indeks dziennego dołka. Po kilkudziesięciu minutach konsolidacji zaczęliśmy odrabiać straty. Kontrakty wzrosły do poziomu 1191 pkt., gdzie znajduje się dosyć silny opór (dobre miejsce do sprzedaży). Pod koniec sesji kontrakty ponownie spadły, zamykając się na poziomie 1181 pkt.

Przekroczenie krótkoterminowego wsparcia na poziomie 1185 pkt. i kształt wczorajszego odbicia wskazują, że czwartkowa sesja powinna przynieść kolejną zniżkę. Do ostatniego dna na poziomie 1168 pkt. jest już niedaleko. Nie przesadzałbym jednak z pesymizmem. Patrząc na rynek kasowy możliwy jest scenariusz nieznacznego pogłębienia ostatniego średnioterminowego dna na poziomie 1161 pkt. Uważam, że nie wszystkie "ciężkie" spółki z indeksu WIG20 przekroczą ostatnie minima, dlatego przecena może dosyć niespodziewanie się skończyć. To może być pułapką dla nieostrożnych niedźwiedzi. Przekroczenie od dołu poziomu 1168 pkt. będzie silnym sygnałem do zamknięcia krótkich pozycji, gdyż dopiero wtedy zaczniemy właściwą korektę wcześniejszych spadków.

Na silne wzrosty bym nie liczył. Wystarczy popatrzeć, jak wygląda korekta kilkutygodniowych spadków na rynku Nasdaq czy na indeksie $&P 500, aby zobaczyć niewielką siłę byków. Po zakończeniu korekty czeka nas, niestety, kolejna silna fala spadków.