Reklama

Najgorzej od czasów Richarda Nixona

Amerykański rynek akcji w pierwszych 17 miesiącach rządów George`a W. Busha stracił więcej niż w jakimkolwiek innym początkowym okresie prezydentury od 1969 r., kiedy lokatorem Białego Domu został Richard Nixon.

Publikacja: 12.07.2002 09:25

Indeks Standard & Poor`s 500 od 20 stycznia 2001 r. spadł o 27%. W takim samym punkcie kadencji Nixona strata wskaźnika wyniosła 29%. Wtedy wśród przyczyn wymieniano wojnę w Wietnamie i początek recesji. Teraz winowajcami są spółki, takie jak Enron, WorldCom, Xerox czy Qwest, które oszukały akcjonariuszy i nadwątliły zaufanie inwestorów, co może opóźnić ożywienie gospodarcze.

Bush wciąż cieszy się publicznym poparciem sięgającym 70%, wyższym niż jakikolwiek amerykański prezydent od 40 lat. Johna Kennedy`ego popierało w 1962 r. 69% ankietowanych przez Instytut Gallupa. Taki sam wynik miał ojciec obecnego prezydenta w 1990 r. Poparcie dla George`a W. Busha może spaść, jeśli nie zdoła przywrócić zaufania inwestorów. Już 49% Amerykanów uważa, że nie jest teraz dobry czas na kupowanie akcji.

Oczywiście, trudno winą za to obarczać prezydenta i nikt tego nie robi, ale też coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jeśli Bush nie podejmie zdecydowanych działań, to będzie oskarżony o trzymanie strony biznesu i zamykanie oczu na finansowe przestępstwa na najwyższych szczeblach zarządzania przedsiębiorstwami.

Dlatego też Bush przekręty w WorldComie określił jako "skandaliczne". Zapowiedział również m.in. utworzenie specjalnego organu do walki z nadużyciami i podwojenie do 10 lat kary więzienia za przestępstwa finansowe dokonywane przez osoby zajmujące kierownicze stanowiska w firmach. Prezydent przystąpił więc do działań, które mają przywrócić wiarę w rynek przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

Jest to ważne również o tyle, że giełdowa dekoniunktura może opóźnić lub osłabić ożywienie po ubiegłorocznej recesji. Tracąc pieniądze zainwestowane w akcje, konsumenci zmniejszają bowiem wydatki, a te stanowią 2/3 amerykańskiej gospodarki. Do końca kadencji Busha deficyt ma przekroczyć 100 mld USD, podczas gdy w roku finansowym zakończonym 30 września 2000 r. nadwyżka budżetowa wynosiła prawie 237 mld USD.

Reklama
Reklama

Z historycznych danych wynika jednak, że republikanie nie mają powodów do obaw. Otóż S&P rósł w czasie pełnej pierwszej kadencji wszystkich prezydentów USA od 1953 r. (poza Nixonem). Od 1960 r. Amerykanie mieli 8 prezydentów, a akcje spadały w czasie pierwszych 17 miesięcy rządów sześciu z nich. Co ważniejsze, prezydenci, którym przyszło rozpoczynać urzędowanie przy najgorszej dekoniunkturze (w pierwszych 17 miesiącach kadencji Nixona S&P spadł o 29%, a za Reagana o 16%) z łatwością wygrali wybory na drugą kadencję. Natomiast Bush-senior miał na początku najlepsze warunki rynkowe - wzrost S&P o 24% - i przegrał z Billem Clintonem w 1992 r. Do Clintona należy zresztą rekord giełdowej koniunktury. Podczas jego dwóch kadencji S&P wzrósł o 211%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama