Najsłabszym punktem każdej sieci są miejsca, w których mogą się do niej włączać osoby z zewnątrz. Najczęściej tworzone są tzw. wirtualne sieci prywatne (VPN), pozwalające pracownikom na zdalne korzystanie z zasobów sieciowych firmy. W przypadku połączeń modemowych do takich połączeń był zazwyczaj przeznaczany specjalny numer, jednak zapotrzebowanie na szybsze przesyłanie danych zmusiło część firm do wykorzystywania ogólnodostępnych połączeń internetowych.

Coraz ważniejsze staje się zainstalowanie odpowiednich zabezpieczeń nie tylko w miejscach styku sieci korporacyjnej z siecią zewnętrzną, ale również na komputerach pracowników łączących się np. z domu. Mają one uniemożliwić osobom z zewnątrz przechwytywanie poufnych danych, w tym oprogramowania pozwalającego na autoryzację użytkownika w sieci.

Rynek tego typu produktów dopiero się rozwija, ale zdaniem analityków Yankee Group, jego wartość wzrośnie kilkadziesiąt razy w ciągu najbliższych 4 lat. W ubiegłym roku liczba instalacji produktów tzw. remote end-point security (REPS) wyniosła jedynie pół miliona, jednak za trzy lata liczba ta ma wzrosnąć aż dwunastokrotnie.