Dymisja Marka Belki, nominacja Grzegorza Kołodki na stanowisko ministra finansów oraz jego późniejsze milczenie spowodowały osłabienie złotego. W tym czasie nasza waluta straciła ponad 4% wobec dolara i ponad 5% wobec euro. A, zdaniem analityków, jeśli obecny kurs złotego się utrzyma, inflacja na koniec roku może być o 1 pkt. proc. wyższa niż wcześ-niej prognozowano. Ekonomiści z PKO BP szacują, iż może ona sięgnąć 3,5%, a specjaliści z BZ WBK - nawet 4%.
- Nie wiadomo, czy spadek wartości złotego przełoży się w całości na wzrost cen - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Ten impuls inflacyjny może zostać ograniczony widocznym obecnie, niskim popytem. Jednak nawet wtedy, gdy osłabienie złotego w całości przełoży się na wzrost cen, inflacja i tak będzie w granicach tegorocznego celu inflacyjnego, wynoszącego 2-4%. Dlatego nie spodziewam się podwyżek stóp, ale raczej ich ograniczonych redukcji. Ekonomista BZ WBK spodziewa się, iż pod koniec tego kwartału, ze względu na niską inflację w lecie oraz kiepskie dane o produkcji przemysłowej, dojdzie do kolejnego spadku stóp procentowych.
Analitycy innych banków także nie spodziewają się, żeby obecne osłabienie złotego mogło doprowadzić do wzrostu stóp procentowych. Zwłaszcza iż politykę pieniężną zaostrzyli ostatnio sami inwestorzy, podnosząc stopy rynkowe - w górę np. poszły rentowności obligacji skarbowych. Jeśli jednak do spadku złotego dołączą się inne czynniki, wzrost stóp procentowych może okazać się konieczny.
- Inflację mogą podbijać ceny żywności, jeśli się okaże np., że ostatnie deszcze spowodowały złe zbiory warzyw i te zaczną mocno drożeć - wylicza Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao SA. - Może zacząć drożeć ropa na rynkach światowych. Wreszcie inflację mogą zacząć pobudzać działania nowego ministra finansów.
Właśnie tego analitycy obawiają się najbardziej. Zdaniem Iwony Pugacewicz-Kowalskiej, głównej ekonomistki CA IB Securities, duże deficyty budżetowe, zaplanowane na ten i przyszły rok, przyspieszają wzrost cen. Zwiększenie poziomu przyszłorocznych wydatków i dodatkowe powiększenie deficytu budżetu w 2003 r. mogłoby doprowadzić do wzrostu stóp procentowych.