Reklama

Ropa najdroższa od 20 maja

Publikacja: 13.07.2002 09:23

Ropa naftowa była w piątek najdroższa od ośmiu tygodni. Powszechne jest bowiem przekonanie, że OPEC nie zwiększy w tym roku produkcji, po tym jak Międzynarodowa Agencja Energii zmniejszyła prognozy, dotyczące wzrostu popytu na ten surowiec.

Analitycy spodziewali się, że Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej, która wytwarza jedną trzecią światowych dostaw ropy, podniesie kwoty wydobycia w czwartym kwartale, aby zaspokoić zwiększony w zimie popyt na północnej półkuli. Tymczasem Agencja, mająca siedzibę w Paryżu, obniżyła prognozę wzrostu popytu na ropę do końca roku do 250 tysięcy baryłek dziennie, z 420 tys. baryłek przewidywanych jeszcze w czerwcu, a więc o 40%, uzasadniając to mizernym ożywieniem gospodarczym. Na spadek popytu na ropę wpływa też to, że konsumenci mają mniej pieniędzy po spadku giełdowych indeksów Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii do poziomów najniższych od pięciu lat.

W tej sytuacji zwiększenie dostaw przez OPEC pod koniec roku wydaje się coraz mniej prawdopodobne. Ponadto mniejszy wzrost popytu w tym roku oznacza, że również przyszłoroczne dane nie będą imponujące. Rzecz w tym, że popyt mniej, ale wzrośnie, a dostawy ropy, przynajmniej eksportowanej przez OPEC, będą takie jak na początku roku. Stąd zwyżka ceny tego surowca. Aby nie dopuścić jednak to zmniejszenia udziału w rynku na rzecz innych eksporterów, takich jak Rosja czy Norwegia, które już produkują więcej niż w I półroczu, kraje członkowskie OPEC nie podnosząc limitów wydobycia, będą je przekraczały. Limit wynosi teraz 21,7 mln baryłek dziennie, a państwa te eksportują o 1,4 mln baryłek więcej, co oznacza przekroczenie limitu o 6,7%, czyli najwięcej od marca 2000 r.

Za baryłkę ropy gatunku Brent z dostawą w sierpniu płacono w piątek w Londynie 26,35 USD, czyli o 1,5% więcej niż na czwartkowym zamknięciu i najwięcej od 20 maja. Od początku roku ropa ta, której cena jest wyznacznikiem dla dwóch trzecich światowego handlu, zdrożała o 32%.

Złoto też w piątek zdrożało i po południu w Londynie za uncję płacono 316,7 USD, czyli o 0,7 więcej niż w czwartek. Zdaniem analityków technicznych, przełamanie tego oporu powinno otworzyć ruch ceny złota do poziomu 321-323 USD za uncję. Zwłaszcza że na rynkach akcji nadal utrzymuje się nerwowość spowodowana fałszerstwami w księgowości amerykańskich spółek i obawami o przyszłe zyski. Nowe oznaki słabej koniunktury gospodarczej, jak choćby wzrost bezrobocia w USA czy spadek produkcji we Francji, też skłaniają inwestorów do lokowania w tzw. bezpieczne aktywa, a do nich należy złoto.

Reklama
Reklama

Te same czynniki, które windują cenę złota, negatywnie wpływają na notowania miedzi. W piątek w Londynie znowu staniała, tym razem o 0,7%, do 1631 USD za tonę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama