Do wyzerowania dodatniej bazy na kontrakcie TPSU2, o której wspominałem ostatnio, rzeczywiście wystarczyła niewielka korekta wzrostowa. Już we wtorek, kiedy kurs telekomu zyskał blisko 2% i osiągnął cenę 11,3 zł, kontrakt na koniec sesji został wyceniony na zaledwie 11,25 zł. Była to doskonała okazja do zamknięcia arbitrażu, który w ciągu tygodnia, przy niskich kosztach transakcyjnych, pozwolił zarobić ok. 2%. Dodatkowo w operację tę można było zaangażować niemałe kapitały, z uwagi na przyzwoitą płynność TPSU2 na tle innych kontraktów akcyjnych.
Wczoraj ostatni dzień z prawem do dywidendy były notowane akcje BRE. Od dłuższego czasu na kontrakcie BREU2 trwała swoista "przymiarka" do spadku wartości papierów w poniedziałek. Przypomnę, że dywidenda wynosi 10 zł, po odliczeniu podatku uzyskujemy dochód w wysokości 8,5 zł. Przez długi czas kontrakty co prawda były notowane poniżej wartości instrumentu bazowego, ale jednocześnie znacznie powyżej wartości teoretycznej, uwzględniającej wypłatę dywidendy. Taka sytuacja również stwarzała okazję do klasycznego arbitrażu, polegającego na kupnie akcji i sprzedaży futuresów. W miarę przybliżania się terminu ustalenia prawa do dywidendy wycena kontraktu zrównywała się z jego wartością teoretyczną. W czwartek i piątek kontrakt BREU2 można było kupić nawet 9 zł poniżej kursu akcji. Z jednej strony, moim zdaniem, taka wycena kontraktu jest zbyt niska, gdyż jak pokazuje doświadczenie rynkowe najczęściej akcje nie tracą pełnej wartości dywidendy (nawet po odjęciu podatku) lub taki spadek jest tylko chwilowy. Z drugiej strony, powyższa sytuacja daje możliwość korzystnego zamykania arbitrażu. Inwestor po pierwsze nie musi już czekać na wypłatę dywidendy, po drugie - osiąga większy zysk za sprawą spreadu przekraczającego 8,5 zł.