Zakończony tydzień nie tylko nie poprawił sytuacji na światowych rynkach akcji, ale

jeszcze ją pogorszył. Niewiele zostało z odbicia na Nasdaq z 3 i 5 lipca, choć niewątpliwie zauważalne było pewne wyhamowanie siły spadków. Wyglądało to jednak raczej na korektę w biegu niż przygotowanie bazy pod solidniejszy i trwalszy wzrost. Nie udało się zapobiec utworzeniu kolejnej tygodniowej świecy o czarnym korpusie, co ma negatywny wydźwięk. Dlatego nie ma podstaw do zmiany scenariusza będącego konsekwencją wybicia w połowie czerwca z pięciomiesięcznego kanału spadkowego. Zakłada on zniżkę równą wysokości tego kanału, co oznacza osiągnięcie przez Nasdaq mniej więcej 1250 pkt. Pierwszym oporem jest dwumiesięczna linia trendu, przebiegająca na wysokości 1400 pkt., ale szybkie zamknięcie ostatniej luki hossy znacznie ogranicza możliwość ponownego ataku na tę barierę w najbliższym czasie.

Ważne wydarzenia miały miejsce na rynkach Eurolandu. Wskaźniki, obrazujące koniunkturę w Paryżu i Londynie, spadły poniżej wrześniowych dołków, biorąc pod uwagę wartości z zamknięcia. To bardzo ważny sygnał dla naszego parkietu. Posługując się analogią sprzed półtora miesiąca, kiedy te same indeksy wybijały się w dół z trwających przez ponad pól roku konsolidacji, można przyjąć, że tym razem jest to zapowiedź pokonania przez polskie indeksy grudniowych dołków. Mocno na wyobraźnię działa rozległa, obejmująca ostatnie cztery lata, formacja głowy z ramionami na wykresie CAC-40, bardzo zbliżona do tego, co widać na S&P500. Skala spadków z nich wynikająca jest obecnie nieco abstrakcyjna, ale jeśli nie dojdzie do zanegowania tej figury, należy w swoich decyzjach inwestycyjnych uwzględniać ten bardzo pesymistyczny wariant kontynuacji bessy w kolejnych miesiącach.

Do długoterminowych rozstrzygnięć nie doszło jeszcze na rynku niemieckim. Na wykresie DAX również coraz wyraźniej kształtuje się głowa z ramionami, z linią szyi na poziomie 3750 pkt. Od tej wartości indeks dzieli jeszcze ok. 400 pkt., czyli ponad 10%. Zamknięcie poniżej 4099 pkt. będzie oznaczać dalszy marsz na południe.