W poniedziałek rano rynek obiegła informacja o możliwej dymisji ministra gospodarki Jacka Piechoty. Tak odczytano jego wypowiedź w radiowej "Trójce", w której stwierdził, że złoży rezygnację, jeżeli program nowego ministra finansów będzie się kłócił z zasadami wolnego rynku. Po południu minister oświadczył jednak, że cytowana przez media wypowiedź została wyrwana z kontekstu, a on nie zamierza się podawać do dymisji.
Rąbek tajemnicy
Premier Leszek Miller powiedział w niedzielę w Radiu Zet, że G. Kołodko zaproponuje na wtorkowym posiedzeniu rządu częściową redukcję zadłużenia przedsiębiorstw wobec Skarbu Państwa. Nowy minister finansów chce też doprowadzić do uporządkowania rozliczeń finansowych oraz zmienić procedury upadłościowe. Według premiera, niektóre z tych propozycji będą ocenione jako "oryginalne i niekonwencjonalne, ale sytuacja tego wymaga".
- Wypowiedzi L. Millera niewiele wyjaśniają. Nie dowiedzieliśmy się bowiem nic nowego w kwestiach najważniejszych, tzn. czy rząd będzie chciał zmienić politykę kursową oraz czy wydatki budżetowe będą większe od założonych przez poprzedniego ministra, Marka Belkę. Usłyszeliśmy natomiast, że niektóre propozycje są niekonwencjonalne. Takie stwierdzenie budzi niepokój - uważa Maciej Reluga, ekonomista BZ WBK. - Nadal nie wiemy, jaki będzie budżet na 2003 r. oraz czy zmieniła się koncepcja polityki kursowej - mówi Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka CA IB Securities.
Jerzy Hausner, minister pracy i polityki społecznej, powiedział wczoraj po posiedzeniu Komisji Trójstronnej, że założenia do budżetu na przyszły rok, przyjęte przez rząd na początku lipca, mogą ulec zmianie. - Założenia zostały przyjęte i nie należy oczekiwać, że będą wywrócone. Mogą być zmodyfikowane w jednym czy drugim punkcie - stwierdził J. Hausner.