Akcjonariusze Huty Ostrowiec SA mieli kontynuować przerwane dwa tygodnie temu walne zebranie. Protestujący związkowcy nie wpuścili do zakładu m.in. przedstawicieli Stalexportu i Banku Przemysłowo-Handlowego oraz byłego dyrektora zakładu Ryszarda Grochowskiego.

- Obawiamy się, że pod wpływem Stalexportu i banków w Ministerstwie Gospodarki powstał pomysł utworzenia komitetu wierzycieli, który od syndyka przejmie majątek. Gdyby do tego doszło, to nie byłaby upadłość, ale likwidacja huty, i nie byłoby miejsc pracy - powiedział przewodniczący NSZZ Pracowników Przedsiębiorstw i Spółek HO Władysław Glegoła. - Nieważne, kto będzie nami zarządzał. Ważne, by jak najszybciej w Hucie Ostrowiec powstał nowy podmiot, by ludzie mieli miejsca pracy. Chcemy utrzymać produkcję - dodał.

Wczoraj syndyk miał zwolnić pierwszą grupę pracowników - 1500 z ponad 2100 osób. Związkowcy wynegocjowali, że nie będzie zwolnień, dopóki syndyk nie skończy inwentaryzacji majątku.

Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Kielcach postanowił 5 lipca - na wniosek zarządu - o postawieniu Huty Ostrowiec SA w stan upadłości. Zakład ma ponad 700 mln zł długów.