Towarzystwa oferujące polisy na życie były przez ostatnie lata kołem zamachowym krajowego sektora ubezpieczeń. Systematycznie, średnio kilkadziesiąt procent rocznie, rosły przychody ze składek w tym sektorze. Do Polski wchodzili kolejni inwestorzy, którzy deklarowali, że ich spółki w ciągu kilku lat zdobędą po kilka procent udziałów w rynku. Takiej prosperity ich koledzy z firm sprzedających polisy majątkowe mogli tylko pozazdrościć. Wszak z rosnącymi przychodami równie dynamicznie rosły uposażenia pracowników.
Razem z koniunkturą
Wygląda jednak na to, że wraz z obserwowanym od ubiegłego roku załamaniem koniunktury, pracownikom sektora ubezpieczeń na życie nie wiedzie się już tak dobrze, jak kiedyś. Według danych Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, średnie miesięczne wynagrodzenie podstawowe brutto w tym sektorze (bez składek na ubezpieczenie społeczne) wyniosło około 3,2 tys. zł (bez wynagrodzeń członków zarządów), co oznacza wzrost o 5,3%, w porównaniu do 2000 r. Jeśli uwzględnimy 5,5-proc. średnioroczną inflację, to okaże się, że zarobili realnie mniej niż w 2000 r. To nie koniec złych wiadomości. Okazuje się, że w ubiegłym roku pracodawcy mniej hojnie rozdzielali premie i różnego rodzaju dodatki finansowe. O ile w 2000 r. średnia miesięczna premia wyniosła około 1,8 tys. zł brutto, to rok później było to już tylko nieco ponad 1,3 tys. zł brutto. Oznacza to, że średnie miesięczne wynagrodzenie brutto pracowników sektora ubezpieczeń na życie (wraz z dodatkami) spadło nominalnie o 5,3%, a realnie o blisko 11%!
Gorzej niż w życiu
Obecnie średnie wynagrodzenie podstawowe w sektorze ubezpieczeń majątkowych jest średnio 25% niższe niż w ubezpieczeniach na życie. Ze statystyk nadzoru wynika, że mniej zarabiają właściwie wszyscy, łącznie z członkami zarządów. W 2001 r. średnie wynagrodzenie brutto osób z najwyższej kadry kierowniczej w firmach majątkowych wyniosło 19 tys. zł, było niższe o ponad 5 tys. zł niż ich odpowiedników w zakładach ubezpieczeń na życie. Sytuację finansową członków zarządów towarzystw non-life podreperowały premie. Dzięki nim średnie wynagrodzenie brutto wzrosło do 30,1 tys. zł miesięcznie. Mimo że 2,3-proc. nominalny wzrost wynagrodzeń można uznać tylko za symboliczny, to przy 19-proc. spadku zarobków ich kolegów i koleżanek z sektora ubezpieczeń na życie, należy to uznać za i tak dobry wynik. Różnica w zarobkach zmalała z 36,7% do 8,2%.