Wczorajszy poranek był dość udany dla polskiej waluty. Złoty szybko odrobił część poniedziałkowych strat i wzrósł do poziomu około 2,3% odchylenia od starego parytetu. Do godziny 14.00 złotym handlowano w dość wąskim przedziale 2,0%-2,3% odchylenia. Notowania utrzymywały się odpowiednio na poziomach 4,188-4,16 do dolara oraz 4,200-4,225 do euro. Duże zmiany w poziomach nominalnych wynikały przede wszystkim ze zmian kursu eurodolara.
Potem inwestorzy czekali już tylko na wystąpienie ministra finansów Grzegorza Kołodki. I nie rozczarowali się. Minister finansów nie poruszył kwestii wprowadzenia zarządu walutą ani nie odniósł się do poziomu kursu walutowego. W jego wypowiedzi rynki nie znalazły potwierdzenia swoich wcześniejszych obaw co do dewaluacji kursu walutowego oraz wprowadzenia currency board. Zapowiedzi reform fiskalnych oraz rozpędzania wzrostu gospodarczego poprzez reformy mikroekonomiczne uspokoiły inwestorów. Efektem wypowiedzi ministra finansów było gwałtowne wzmocnienie się złotego, który w ciągu kilku minut umocnił się o 0,5%. Z poziomu 4,168 do dolara spadł do poziomu 4,130, choć rozpędzony na chwilę dotarł nawet do 4,110. Od otwarcia wzmocnił się więc o 1,4%, a od początku konferencji prasowej o 0,7% w stosunku do starego parytetu.
Kilka słów komentarza wymaga wczorajszy rynek eurodolara. Euro złapało niezwykłego "wiatru w skrzydła". W poniedziałek po południu ledwo co przebiło poziom parytetu. Po wzroście do poziomu 1,008, wieczorem w poniedziałek euro testowało poziom 1,002. Rankiem, kiedy do głosu doszły europejskie banki, gwałtownie zyskało na wartości. "Euroentuzjaści" szybko wypchnęli euro z poziomu 1,005 do 1,014. Warto zwrócić uwagę, że cały wzrost europejskiej waluty odbywa się praktycznie bez znaczącej podbudowy fundamentalnej. Wzrostom wartości europejskiej waluty co prawda towarzyszą spadki na giełdzie amerykańskiej, ale nie ma żadnych poważniejszych danych, przemawiających za tak gwałtownym umocnieniem euro. A to pokazuje, jak olbrzymia jest siła sentymentu na światowych rynkach.
Co dzisiaj? Przede wszystkim rynek skupi się na dalszych wypowiedziach ministra finansów, którego aktywność medialna po pierwszej konferencji prasowej zapewne wzrośnie. Inwestorzy będą oceniali przede wszystkim konsekwencję wypowiedzi ministra finansów. Każda oznaka powrotu dyskusji nad rolą banku centralnego w gospodarce lub do tematu wprowadzenia zarządu walutą zostanie przez inwestorów natychmiast uwzględniona w poziomie kursu walutowego. Ważne będą również dane dotyczące produkcji przemysłowej. Oczekuję jej wzrostu o 1,1% w stosunku do maja oraz stabilizacji na tym samym poziomie do roku poprzedniego. Takie kształtowanie się produkcji powinno pozytywnie podziałać na złotego.