Najnowsze wydarzenia na rynkach walutowym oraz papierów wartościowych pobudziły we wtorek wzrost ceny złota do najwyższego poziomu od początku miesiąca. W Londynie za uncję tego kruszcu płacono już 320 USD wobec 318,15 USD dzień wcześniej. Później wzrost został jednak przyhamowany i po południu cena złota wynosiła 318,80 USD.
Główną przyczyną tendencji zwyżkowej była w dalszym ciągu spekulacyjna wyprzedaż akcji oraz likwidacja lokat dolarowych przez fundusze inwestycyjne. Wobec bardzo niskich notowań na giełdach oraz spadku kursu dolara do euro do najniższego poziomu od stycznia 2000 r., a do franka szwajcarskiego od trzech lat, złoto stało się stosunkowo bezpieczną inwestycją. Nerwowość inwestorów, zaniepokojonych fałszowaniem rachunkowości przez amerykańskie firmy i niepewnymi perspektywami gospodarki USA, zwiększyła się dodatkowo przed wczorajszym wystąpieniem prezesa Zarządu Rezerwy Federalnej Alana Greenspana w Kongresie.
Analitycy uważają, że dalsze osłabienie dolara oraz utrwalenie tendencji spadkowej na giełdach akcji może znów wywindować cenę złota do 330 USD za uncję, tj. najwyższego poziomu od dwóch i pół roku, osiągniętego w czerwcu.
Notowania ropy naftowej wahały się wczoraj w wąskim przedziale. Po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w sierpniu płacono w Londynie 25,96 USD wobec 26,06 USD w poniedziałek. Tymczasem eksperci przewidywali, że zapasy paliw płynnych w USA wzrosną, choć w niewielkim stopniu, co może powstrzymać OPEC przed zwiększeniem wydobycia. Za jego utrzymaniem na dotychczasowym poziomie przemawiają zresztą przedstawione w końcu zeszłego tygodnia prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej, zgodnie z którymi popyt na ropę ma być w tym roku mniejszy niż oczekiwano. Kraje OPEC przekraczają zresztą o kilka procent ustalone limity, a ich konkurenci, tacy jak Rosja czy Norwegia, zwiększają wydobycie.
Na rynku metali kolorowych nastroje inwestorów pogorszył spadek czołowych indeksów giełdowych, zwiększając wątpliwości, czy uda się wyraźniej ożywić aktywność ekonomiczną. W konsekwencji cena miedzi zaczęła spadać, ale w dalszej części dnia atmosfera zmieniła się pod wpływem dalszego wzmocnienia euro, a także wiadomości o zmniejszeniu produkcji przez australijską firmę WMC w związku z potrzebą dokonania napraw w jednej z kopalń. Czynniki te przyczyniły się do zahamowania spadku notowań i w Londynie tona miedzi w kontraktach trzymiesięcznych zdrożała do 1630 USD, z 1628 USD dzień wcześniej.