Kobiety Enronu, WorldComu oraz Arthura Andersena - ujawnią publicznie, na łamach "Playboya", całą prawdę o swoich wdziękach.
Na pierwszej i następnych stronach sierpniowego - acz dostępnego już w kioskach - wydania amerykańskiej wersji "Playboya", króluje dziesięć roznegliżowanych piękności Enronu, wybranych z grupy 450 pracownic, chętnych do publicznego ujawnienia swoich, nawet najbardziej intymnych, tajemnic.
Elizabeth Norris, rzecznik prasowy "Playboya", poinformowała, że jak tylko "numer z Enronem" pokazał się na sklepowych półkach, redakcja zaczęła otrzymywać telefony od pań z WorldComu i Arthura Andersena, równie, co kobiety Enronu, chętnych do publicznego ujawnienia całej prawdy o swoich wdziękach. Prace nad przygotowaniem tych numerów już ruszyły w "Playboyu" z pełną parą.
Komentując sierpniowy numer "Playboya", magazyn "Time" uznał, że nie tylko kwartalne zyski były w Enronie sztucznie pompowane...
Tymczasem "Playgirl", magazyn dla żądnych przygód pań, poinformował, że przygotowuje numer z panami Enrona - równie jak koleżanki odważnymi w okazywaniu nagiej prawdy o upadłym gigancie energetycznym.